i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2010-11-21 16:44:59

W środę, 17 listopada, odbył się pogrzeb jednego z największych polskich kompozytorów, spośród współczesnych chyba największego. To nie był zwykły pogrzeb, był on wielkim wydarzeniem artystycznym. Wśród wykonawców dwie orkiestry symfoniczne i jedna kameralna, cztery chóry. Chórami dyrygował Penderecki. Faktu, że mszę w katowickiej archikatedrze Chrystusa Króla celebrował kard. Franciszek Macharski można nie eksponować, a informację, że list wystosował kard. Dziwisz, śmiało można opuścić. Nie były to informacje – poza Polską! - szczególnie istotne. Mieszkańcy Londynu o nich się z BBC nie dowiedzieli, ale innych informacji z pogrzebu brytyjskie media im nie szczędziły. W niektórych mediach zachodnich była to, tego dnia, informacja jedna z ważniejszych. Ale nie w Polsce.
Dziennikarski, prymitywny, niedokształcony motłoch w Teleekspresie i Wiadomościach (TVP), w tabloidujących się w tempie błyskawicznym Faktach (TVN) nie uznał za stosowne poinformować o wydarzeniu telewidzów. W tych trzech najważniejszych programach informacyjnych (Polsatu niestety nie oglądałem) pierwsze trzy informacje dotyczyły (w tej kolejności!): nowych zeznań świadka koronnego w sprawie zabójstwa gen. Papały; tego co sądzi Kaczyński o Kluzik-Rostkowskiej i polityczno-obyczajowej metamorfozy bliźniaczek od Napieralskiego.
Informacja pierwsza jest rzeczywiście istotna z prokuratorsko-procesowego punktu widzenia. Telewidz powinien być o tym poinformowany w którejś kolejności, bo to jednak informacja ważna, choć o wymiarze lokalnym a nie globalnym. Pozostałe są zupełnie nieważne, wręcz śmieszne, jeśli przykłada się do nich wymiar newsu. Przy czym sam nie wiem, która informacja jest bardziej śmieszna, ta o Kaczyńskim czy ta o bliźniaczkach. Chyba jednak ta pierwsza, ponieważ rzecz o bliźniaczkach jest zabawna, a więc śmieszna sama w sobie, rzecz o Kaczyńskim i Kluzik-Rostkowskiej zabawna nie jest, staje się natomiast śmieszna wtedy, gdy okazuje się, że Polacy bohaterów tej politycznej opery mydlanej traktują serio. O! wtedy staje się żałośnie śmieszna. Tak, jak śmieszny jest Kaczyński, który nie zdaje sobie sprawy, że staje się największym wrogiem mizernych skądinąd resztek dobrej pamięci o swoim bracie; żałosna jest Jakubiak, która cierpi na syndrom kundla co łasi się do nogi właściciela, który go kopie; płaski jest Hamlet-Poncyliusz, który co dzień publicznie deklamuje: być w PIS czy nie być, oto jest pytanie; niepoważna jest Kluzik-Rostkowska, która ochoczo biega od medium do medium, choć wciąż nie ma nic do powiedzenia.
Jeśli nie liczyć wiadomości o śmierci i pogrzebie Góreckiego, która obiegła wszystkie niemal media na świecie, wyjąwszy polskie, jedyna ostatnio informacja z Polski w światowych mediach dotyczyła kiczowatego pomnika Chrystusa Króla ze Świebodzina. W jakim my kraju żyjemy? Obawiam się, iż polska rzeczywistość niepokojąco zbliża się do farsy tego gówniarza Jarry`ego. Czy już żyjemy w królestwie króla Ubu?
polskie stacje telewizyjne ośmieszają się ilością podawanych nieistotnych newsów, które nie zainteresują osoby takiej jak ja, to jednak te informacje byłyby inne, gdyby większość naszych krajan wolała oglądać w telewizji coś ambitniejszego.






