Goethe mądrze radził
TAGI: Deser, Polemiki,
Dodano: 2010-08-24 19:53:38

W czasie świetności krakowskiej „ Piwnicy pod Baranami”- Zbigniew Raj brawurowo wykonywał piosenkę „ Do przyjaciół gówniarzy”

„Tak sobie wyobrażam Kielce

Symbol, jako szczyt ohydy

Jako jakieś Paramounth

Najgorszej małomiasteczkowej brzydy

Gdy beznadziejność dusi

Jak ohyda i śmierdząca zmora

Gdy człowiek sobie, siebie widzi jako

Cuchnącego własnym sosem, ach potwora”.

W czasie wakacji z zainteresowaniem śledziłem dyskusję prowadzoną w czasopiśmie elektronicznym www.bistro.edu.pl. Burzę wywołał Antoni Kopff. Polski pianista, kompozytor, aranżer, autor muzyki do wielu piosenek, producent telewizyjny. W felietonie zatytułowanym „Jest mi wstyd” powtórzył zarzuty obecne w piosence „ Do przyjaciół gówniarzy”, ale tym razem obiektem ataku stał się Rzeszów.

Czytając ten tekst współczułem Panu Kopffowi, który dobrowolnie podjął się roli  cuchnącego własnym sosem, ach potwora, którego beznadziejność dusi jak ohyda i śmierdząca zmora. Oczywiście tylko wtedy, gdy ciałem, choć zapewne nie duchem - przebywa w Rzeszowie.

Pozwolicie Państwo, że zacytuję naszego krajana: „Miasto mojej młodości nic się nie zmieniło! Choć się powiększyło i wypiękniało, tak naprawdę pozostało zapyziałą galicyjską prowincją, zakompleksioną i uczepioną księżowskich sukienek. Tam to właśnie Jarosław Kaczyński ma najwięcej zwolenników w Polsce, tam rządzi egzotyczna, lecz dla mnie zrozumiała koalicja postkomuny z kruchtą, stamtąd jest największa emigracja ludzi rozumnych, bo tam głupota triumfuje...”. Dalsze jego wywody brzmiały podobnie.

Pan Kopff przypomniał mi historię sprzed paru lat. Dawno nie widziani znajomi  odwiedzili nas ze swoją nastoletnią córką w drodze w Bieszczady. Córeczka, której marzeniem były wakacje nad morzem – wykrzyknęła z rozpaczą – nienawidzę Rzeszowa, tutaj nie ma morza.

Nasz stosunek do rzeczywistości, zależy od tego co oczekujemy. Wielbicieli Montmartre i Montaparnasse  niewątpliwie Rzeszów rozczaruje.

Miałem wiele propozycji przeniesienia się do Warszawy, Bejrutu, Sydney i Paryża. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby z nich skorzystać. Dlaczego? Zawsze towarzyszył mi wierszyk Mariana Załuckiego, który pięknie opowiadał o zwiedzaniu Paryża:

„ I tak wędrowałem, od pól Elizejskich, do placu Pigalle. Tam gdzie kuszą dziewczęta…

Wersal jeszcze zwiedziłem, wreszcie po tym Wersalu – odjechałem – bez żalu.

Bo cóż mi tam Paryż, neony, światła, et cetera. Kiedy ja już bym nie mógł żyć bez…"

W miejsce trzech kropek, bez wstydu wstawiam Rzeszów. Co mnie w nim urzeka? – nie jest męczący. Uwierzcie mi – Warszawa, Bejrut, Sydney i Paryż – na dłuższą metę, a i owszem.

Bardzo bym chciał, aby stolica Podkarpacia stała się nowoczesnym, wielofunkcyjnym miastem i uważam, że sporo już w tym kierunku  zrobiliśmy. Czy to znaczy, że nie istnieją już typowo prowincjonalne bolączki w naszym mieście? Istnieją i trzeba się z nimi zmagać.

Józefa Henelowa podała przed laty roztropną receptę : „Kto chce zmieniać polską rzeczywistość, musi wyjść ze świata haseł, schodząc na coraz niższe piętra, aż do parteru”. Transmisja intelektualnych idei na niskie poziomy rzeczywistości wymaga energii, zapału, wiedzy i doświadczenia.

Rzeszów nigdy nie był miastem lubianym i interesującym dla inteligencji. Nie miał powstańczej legendy, uznano je za brzydkie i nieciekawe. Jednak właśnie w Rzeszowie istnieje sporo przestrzeni , którą może wypełnić ten, kto tylko będzie miał atrakcyjną wizję i będzie umiał energię ludzką skierować do jej realizacji.

Dlatego jestem gorącym zwolennikiem mówienia i pisania o moim mieście zgodnie z radą, którą  udzielił  nam przed laty Johann Wolfgang Goethe: „Jeśli będę cię miał za takiego, jaki jesteś, taki pozostaniesz. Jeśli za takiego, jaki możesz być, taki się staniesz”.

 

OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010