Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Gdynia (Hiroszima 1945)
TAGI: Deser, Okruchy miast Bohdana Jałowieckiego,
Dodano: 2009-06-23 10:51:12

Lato 1945 roku spędzałem w Gdyni i tam 6 sierpnia usłyszałem w radiu o zrzuceniu bomby atomowej na Hiroszimę. Nikt wtedy nie zdawał sobie sprawy z grozy tego wydarzenia i z tego, że zadecyduje ona o losach świata na wiele następnych lat. Wiadomość oznaczała, jak się wtedy zdawało, tylko ostateczny koniec długiej wojny.

Były to pierwsze powojenne wakacje, bezpieczne, beztroskie. Tylko ludzie późno urodzeni mogą nazywać rok 1945 początkiem nowej okupacji. Dla mnie, dla mojej rodziny, było to wyzwolenie, polska szkoła, książki, gazety, radio, znowu polska Gdynia.

Wakacje spędzałem u wuja, który po powrocie z oflagu wrócił do służby w marynarce wojennej i został jej szefem sztabu, mieszkał w eleganckiej willi w stóp Kamiennej Góry. Spędzaliśmy czas z moim kuzynem na plażach Redłowa, na wycieczkach po zatoce na wyprawach do zniszczonego Gdańska. Gdzie łaziliśmy po rusztowaniach zabezpieczających zniszczoną katedrę NMP.

Wuj nazywany przez radzieckich doradców białogwardzistą przetrwał w wojsku do 1949 roku. Trudno się było zresztą specjalnie dziwić, że nie cieszył się sympatią władzy ludowej, zapamiętano mu także incydent towarzyski na balu PPR kiedy potrącony przez jakiegoś towarzysza dał mu trzy razy w pysk dodając komentarz, że to dwa razy za „P”, a raz za „R”.

W Gdyni byłem już kilka razy przed wojną, gdzie mieszkała moja babcia, która w 1934 roku przeniosła się z Gdańska, gdzie jej trzeci mąż zwany wujem Staszkiem prowadził interesy. W 1941 roku mając dobre aryjskie papiery nie wytrzymał presji i popełnił samobójstwo. Dom babci i przyszywanego dziadka, który jako dziecko odwiedzałem przed wojną przy ul Świętojańskiej istnieje do dzisiaj.

Gdynia w tamtych czasach była jeszcze małym miastem gdzie wszyscy się znali, spotykali w kawiarni „Fangrata” na skwerze Kościuszki i plotkowali o najnowszych romansach. Nie wiem dlaczego zapamiętałem wierszyk o komandorze F., który usłyszałem przecież wiele lat później. „Na redzie mych uczuć awaria/ w mym sercu „Wicher” i „Burza”/ całuje mnie słodka Róża/ po pysku bije mnie Maria”.

W wyniku traktatu wersalskiego Polska otrzymała odcinek wybrzeża o długości 147 km z czego 74 km przypadało na półwysep helski. Jednocześnie jedyny port na tym terenie – Gdańsk ustanowiono wolnym miastem, w którym decydujący głos mieli Niemcy. Wprawdzie Polska otrzymała prawo nieograniczonego korzystania z portu w Gdańsku, ale jego władze utrudniały eksport polskich towarów. Sytuacja ta zmusiła władze państwa polskiego do budowy własnego portu we wsi Gdynia. Decyzję taką sejm podjął w 1922 roku, ale dopiero w 1924 roku powołano konsorcjum polsko – francuskie, mające rozpocząć prace budowlane, jednakże nie było ono w stanie wywiązać się umowy, którą renegocjowano w 1926 roku. W tym czasie ministrem przemysłu i handlu został Eugeniusz Kwiatkowski, który znacznie zdynamizował inwestycje. O ile w 1926 roku wydatki na budowę portu nie przekraczały 4 mln zł, to w kolejnym roku wyniosły 9 mln zł, by w rok później przekroczyć 25 mln zł. W ciągu następnych 10 lat budowa portu, urządzeń towarzyszących oraz miasta została w zasadzie zakończona.

 1  2 


OPINIE
Zapraszamy do wyrażenia opinii.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010