Społeczeństwo
Erotainment, czyli oglądalność ponad wszystko
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo,
Dodano: 2009-11-26 12:34:40

Medioznawcy twierdzą, że dość powszechnym zjawiskiem stała się tabloidyzacja środków przekazu, które wcześniej z tabloidami nie miały, a nawet nie chciały mieć nic wspólnego. Patrząc jednak na to, jak ewoluują media elektroniczne, zwłaszcza wydania gazet on-line, można dojść do wniosku, że tzw. mainstreamowym mediom przestało wystarczać samo upodabnianie się do „prasy brukowej” czy „bulwarowej”, zatem sięgają po coraz ostrzejsze środki ekspresji, do jakich zaliczam erotainment. Polega to na epatowaniu odbiorców treściami o tematyce erotycznej (artykułami, plotkami, zdjęciami, filmikami etc.). Wygląda bowiem na to, iż przeplatanie wiadomości o tematyce politycznej, gospodarczej czy związanej z rozmaitymi zagrożeniami, newsami dotyczącymi rozmaitych „gwiazd” mniejszego lub większego formatu, publikowanie informacji zupełnie niesprawdzonych (o statusie niemalże takim, jak rewelacje przekazywane w maglu), przekazywanie wiadomości w sposób przypominający show (infotainment) – wszystko to dla wydawców, szefów i właścicieli „poważnych mediów” za mało.



Na powyższym printsreenie (z dn. 21-11-2009) widzimy sąsiadujące obok siebie 4 „newsy”. Pierwszy dotyczy zamachowca, który usiłował zabić Jana Pawła II, drugi – sondażu związanego z polskimi politykami, trzeci – arcyciekawej rozmowy między jedną z prezenterek, a jedną z najczęściej wymienianych w naszych mediach (nie tylko w tabloidach), piosenkarek, czwarty zaś informuje nas o rozbieranej sesji zdjęciowej jednej z amerykańskich gwiazd. Oczywiście, sama ta ostatnia wiadomość dla wydawców strony dziennik.pl nie jest dostatecznie intrygująca, wobec tego dorzucają oni jeszcze, że tak się wyrażę, materiał poglądowy (http://www.dziennik.pl/zycienaluzie/article486837/Bardzo_odwazny_szpagat_pieknej_aktorki.html). 

Prowadzę obserwacje strony tej gazety już od wielu miesięcy (przygotowując materiał badawczy właśnie na temat zjawiska erotainmentu) i mogę stwierdzić, że tematyka erotyczna jest tu eksponowana dzień w dzień w mniej lub bardziej śmiały sposób. Niektóre zdjęcia mają charakter pornograficzny (nie zamieszczam printscreenów z przykładami w niniejszym tekście), ale, jak wiemy, dzisiaj modne jest powiedzenie, że nie wiadomo, co to jest pornografia, ponieważ to, co dla jednego nią jest, dla innego już nie – wobec tego twierdzi się częstokroć, iż nie ma co toczyć boju o niwelowanie ilości pornografii z przestrzeni publicznej. To społeczne zobojętnienie na erotainment dla samych środków przekazu jest rozwiązaniem niezwykle korzystnym, ponieważ redakcje mogą posiłkować się treściami o tematyce seksualnej, traktując je jako „normalne” czy „pospolite” wypełnianie zawartości przekazu. W ten sposób obok newsów o politykach, katastrofach, wypadkach, świecie celebrities, mamy po prostu „wiadomości” o charakterze erotycznym.



Takie tłumaczenie można by uznać za uzasadnione, gdyby nie fakt, iż istnieją w Sieci strony poświęcone tematyce seksualnej, gdzie wszelkie tego typu „wiadomości” zainteresowani mogą bez trudu znaleźć. Jeśli zaś jakaś gazeta nie specjalizuje się w problematyce erotycznej, to jedynym wyjaśnieniem wykorzystywania zdjęć roznegliżowanych modelek, aktorek, par (niekoniecznie heteroseksulanych) etc. symulujących pieszczoty seksualne lub nawet zbliżenia płciowe – jest podniesienie oglądalności strony. Treści tego typu przyciągają wzrok szczególnie młodej widowni, a zarazem nie wymagają specjalnej „obróbki intelektualnej”, czyli wgłębiania się w jakieś warstwy semantyczne. Wyższa oglądalność strony z kolei przekłada się na większe zainteresowanie reklamodawców, a więc, jak mawiają piękną polszczyzną ekonomiści, profituje konkretnymi zyskami wydawcy. 

Na pierwszy rzut oka sprawa z podpieraniem się erotyką przez media elektroniczne (w wydaniu drukowanym treści tych w takiej ilości jak on-line nie znajdziemy) – rzecz dotyczy nie tylko „Dziennika” (na stronach „Gazety Wyborczej” czy „Rzeczpospolitej” także takie „wiadomości” znajdziemy, choć może w nieco mniejszej skali) – wygląda bezproblemowo. Wydawca zapewnia sobie większą ilość odbiorców, reklamodawcy mogą skuteczniej „targetować” swoje oferty, zaś sami odbiorcy mogą popatrzeć na, że się tak wyrażę, różne oblicza piękna tego świata. Pytanie tylko, czy rosnąca oglądalność przekłada się na wiedzę o świecie (wiedzę, którą środki masowego przekazu powinny nam codziennie przekazywać) czy przypadkiem nie jest tak, że ktoś zagląda na stronę dziennik.pl wyłącznie po to, by zapoznać się z treściami erotycznymi i nic więcej go nie interesuje. Może więc być tak, że oglądalność owszem, rośnie, a odbiorców przybywa, ale z czytelnictwem nie ma to nic wspólnego. 

OPINIE
Ania T - wiadomości i sprośności
2009-11-27 17:15:43
Spora część społeczeństwa przywykła do robienia zakupów w tzw. dużych sklepach. Mamy tam niemal pełen asortyment towarów. W niektóre alejki zaglądamy, w inne nie. Wszystkie są natomiast widoczne. Tak samo dzieje się ze stronami serwisów informacyjnych – starają się zaproponować maksymalnie szeroki wachlarz „towarów”.
Paweł Przywara - Ania T
2009-11-27 21:57:42
Określenie "towar" w odniesieniu do newsów i pseudonewsów wydaje się dość trafne, tylko że serwis informacyjny on-line zwykle funkcjonuje jako darmowa usługa. Newsy więc nie są "nabywane" przez odwiedzających tenże serwis. Rzekłbym, iż to raczej serwisy "naganiają" klientów reklamodawcom, zaś "towary" w postaci "erotycznych atrakcji" na stronie są jedynie wabikiem.
BarbaraP - Erotainment w reklamach i nie tylko
2009-11-30 22:57:15
Wiele tekstów powstało na temat wykorzystywania elementów erotycznych w reklamach. Pojawają się od czasu do czasu teksty-protesy, jak np. Magdaleny Środy, ale tak naprawdę, to ani ruchy feministczne, ani żadne inne (a jakież inne mogłyby być żywotnie tym tematem zainteresowane) nie reagują na te praktyki.
Paweł Przywara - BarbaraP
2009-12-03 10:07:30
To właśnie jest zaskakujące, bo komu jak komu, ale osobom broniącym praw kobiet erotainment powinien szczególnie przeszkadzać.
Katarzyna Majcher - Erotainmet, czyli potrzeby czytelnika ponad wszystko
2009-12-11 23:32:07
Nie zgadzam się z twierdzeniem, że zamieszczanie treści o zabarwieniu erotycznym w internetowych wydaniach gazet jest niewłaściwe i że jest wyłącznie próbą przyciągnięcia czytelników za wszelka cenę.
Jacek Ciesielski -
2009-12-12 22:26:58
We współczesnym świecie mediów - reklamach, newsach, filmach, rozrywce, bardzo często przywołuje sie erotykę jako wiodącą wartość w życiu człowieka. W dzisiejszych czasach jesteśmy aż zmuszani do oglądania erotyki, a niekoniecznie każdemu musi to odpowiadać.
Agnieszka Korytko -
2009-12-12 22:46:31
Ekonomika gazet polega w dużej mierze na tym, by czytelników sprzedać reklamodawcom, a nic tak nie przyciągnie uwagi jak erotainment, czyli zaskakiwanie odbiorców treściami zabarwionymi erotyzmem.
Michał Dietl - Windą do nikąd
2009-12-15 10:08:46
Znane przysłowie mówi: ”potrzeba matką wynalazków”. W czasach, których przyszło nam żyć stwierdzenie to ma bardzo szerokie zastosowanie, bo przecież od zarania dziejów człowiek dążył do ułatwienia sobie życia. Warto zadać sobie pytanie czy tak intensywny rozwój technologiczny na dłuższą metę nie prowadzi do obniżenia poziomu inteligencji naszego społeczeństwa.
Agnieszka Waliłko - Medialny erotyzm
2009-12-15 12:11:28
Maryla Rodowicz śpiewała: „bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa(…) bo to, co nas podnieca, to czasem też jest seks…”.
kolo - zobacz sam
2011-03-17 21:38:28
http://sammytheslut.com/index.php?c=viral&m=index&id=2a36d02445e03f26fa3f50c0d729ded3

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010