Sztuka eseju
Czy możemy zbudować solidny ustrój
TAGI: Kuchnia intelektualna, Sztuka eseju,
Dodano: 2009-11-23 19:21:12
Już w XIX wieku afery i skandale powtarzały się we Francji z cykliczną regularnością. Kierowanie państwem skazane było na istną ekwilibrystykę polityczną. Charles Freycinet, inżynier, także z mentalności, jako czterokrotny premier i trzynastokrotny minister, jedyny potrafił coś zrobić, obejmując na krótko władzę, by stracić ją przy kolejnym przesileniu i odzyskać w parę miesięcy później. Potrafił – wbrew systemowi, który obdarzał go władzą. Podobnie w Polsce lat dwudziestych Władysław Grabski, wyposażony w nadzwyczajne pełnomocnictwa, przeprowadził w błyskawicznym tempie rewelacyjną reformę pieniądza. Zahamował galopującą inflację w biegu, ustanowił bank centralny i solidny pieniądz - by stracić urząd w kilka miesięcy później.

Historycy i myśliciele polityczni nie lubią wspomnienia roku 1926 w Polsce i roku 1958 we Francji. Pomyśleć: w drugiej połowie XX wieku, w kraju o najwyższym poziomie kultury i cywilizacji, dopiero zbrojny zamach stanu położył kres paraliżowi państwa (choć ani zamach majowy u nas, ani zamach stanu de Gaulle’a nie zainstalował lepszego ustroju).

Zdrowy rozsądek Francuzów nie pozwalał jednak na wszystko. Deputowani marzyli o głosowaniu na listy partyjne, nie na pojedynczych kandydatów w jednomandatowych okręgach wyborczych. Przy głosowaniu na całe listy ustalałyby ich skład same partie i mogłyby wprowadzić do parlamentu nawet ludzi bez niczyjego poparcia (u nas to się udało i mieliśmy w naszym sejmie posłów, na których głosowało ledwie kilkuset wyborców!). W Trzeciej Republice jeszcze w latach dwudziestych XX wieku próbowano przeforsować okręgi wielomandatowe i pewne formy proporcjonalnego rozdziału mandatów, jednakże scrutin uninominal utrzymał się – wyborca francuski nie zamierzał rezygnować z prawa decyzji.

Polski eksperyment

W Polsce odradzającej się po latach niewoli mogło być inaczej. Nie brakowało prawników klasy europejskiej (nie brakowało ich i we Francji 1875 r., tylko nikt ich nie pytał o zdanie). Konstytucję Marcową poprzedziło kilkanaście projektów, tak rządowych, jak „prywatnych”. Dziś nieznanych i zapomnianych. Pierwsi projektanci ustroju w roku 1917 kierowali się duchem Konstytucji 3 Maja. Uwalniała ona władzę wykonawczą od wiekowych słabości: oddzielała króla z jego rządem od władzy ustawodawczej, poddając jednak organy wykonawcze kontroli ze strony sejmu. To było prawdziwe polskie dziedzictwo, nie system francuskiej Trzeciej Republiki.

Najciekawszy był złożony w 1919 r., Sejmowi już Ustawodawczemu, „Projekt konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz uzasadnienie i porównanie tegoż projektu z konstytucjami szwajcarską, amerykańską i francuską” owego prof. Józefa Buzka, posła PSL Piast. Ten znakomity znawca funkcjonowania władz państwa, co znamienne, proponował amerykański ustrój władz naczelnych państwa. Prezydenta (z wiceprezydentem) jako głowę rządu wybierałoby, jak w USA, w trybie pośrednim kolegium elektorów, dobranych przez wyborców. Sejm kontrolowałby rząd prezydenta, uchwalał budżet, ale skład rządu zależałby od głowy rządu, powołanej na określony czas, dzięki czemu rząd byłby instytucją trwałą, a skuteczną.

W ankiecie Jaworskiego wsparli punkt widzenia wielkiego administratywisty najwybitniejsi polscy uczeni-prawnicy: prof. Kazimierz Kumaniecki (ojciec) –wybitny prawnik-administratywista z Uniwersytetu Jagiellońskiego; prof. Stanisław Starzyński – znakomity, zapomniany dziś doszczętnie konstytucjonalista, kolega Buzka z Uniwersytetu Jana Kazimierza, i prof. Stanisław Kutrzeba – największy nasz historyk państwa i prawa polskiego. Także – wypowiedzi innych wielkości prawniczych, czy to samego Jaworskiego, czy prof. Antoniego Peretiatkowicza, świetnego znawcy teorii państwa i prawa, konstytucjonalisty przynajmniej dziś pamiętanego.

Włodzimierz Przerwa Tetmajer, dla nas – „Gospodarz” z „Wesela”, malarz i poeta, dla historii Polski - współzałożyciel Polskiego Stronnictwa Ludowego, poseł PSL do parlamentu wiedeńskiego, dawny wiedeński współpracownik Buzka (wiceprezesa Koła Polskiego w tymże parlamencie), słowem, polityk z pełnym doświadczeniem, też opowiadał się za modelem amerykańskim. Interpretował uchwalenie Konstytucji Marcowej jednoznacznie:

„Izba posłów miała właściwie za zadanie stworzyć taką Konstytucję, która by nie dopuściła do utworzenia silnej władzy wykonawczej. (...) Słyszy się często i czyta w gazetach wołanie o silny rząd. Konstytucj jednak pomyślano w ten sposób, aby nigdy nie było możliwym utworzenie silnego rządu”.

Jaworski tłumaczył wszystko fazą eksperymentu, jakim była młoda państwowość polska. Nie wskazywał zjawiska już wtedy oczywistego, że posady w urzędach zajmą jak we Francji znajomkowie polityków sejmowych, że więc to sama Konstytucja Marcowa otworzyła nieograniczone pole - biurokracji i korupcji. Za jej wzorem – nasza obecna Konstytucja.

Dlatego namawiałem – na forum Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość” - owych trzech naszych byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego, by obok propozycji doraźnych poprawek zechcieli zmobilizować kolegów i przez najbliższe parę lat przy publicznej dyskusji zgotowali nam projekt Konstytucji, godny dojrzałego państwa, już po fazie eksperymentów. To jest możliwe.

I potrzebne. Żeby nam nie plątał w głowach ideolog „silnego państwa”, który za swej władzy uruchomił tylko tajną policję polityczną pod pozorem walki z korupcją.

Za "Studio opinii".

 

 1  2 


OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010