Człowiek z czwartego rzędu...
TAGI: Deser, Waria,
Dodano: 2010-09-20 13:20:29

Z okazji rocznicy „Solidarności” (tej prawdziwej, nie zaś obecnych pisowskich rozrabiaczy) przez media przetoczyła się fala wspomnień, pamiątkowych zdjęć, itp. Zwłaszcza jedno zdjęcie zwróciło moją uwagę; pokazywało ono ekipę stoczniowców, ich doradców po podpisaniu porozumień gdańskich 31 sierpnia 1980r.

Widać na nim w pierwszym rzędzie krzeseł od lewej Geremka, Mazowieckiego, Wałęsę i prof. Kowalika (ekonomistę). Oni i inni, po pełnych napięcia dniach, zrelaksowani, uśmiechnięci, wymieniający się uwagami. W czwartym rzędzie siedzi Lech Kaczyński. Z nikim nie rozmawia, do nikogo się nie uśmiecha. Patrzy przed siebie (w świetlaną przyszłość?).

Nie będę zatrzymywać się zbytnio nad cechami osobowościowymi zmarłego. „Koń jaki jest, każdy widzi” – można było przeczytać w starej polskiej encyklopedii. Małostkowość, skłonność do pomówień, mściwość były wielokrotnie podkreślone (ostatnio w związku ze sprawą nieszczęsnego pierwszego pilota z lotu do Gruzji). Mnie, znacznie bardziej niż osobowość, interesuje rzeczywiste miejsce Lecha Kaczyńskiego w historii.

Istnieje taki termin: pecking order. Dosłownie: „kolejność dziobania”, wyznaczający miejsce w ptasim stadzie. W polityce używa się go do określania ważności jednostki w danej wspólnocie. Wspomniane zdjęcie wskazuje właśnie na miejsce Lecha Kaczyńskiego w tamtych czasach. Potem, jak przedtem, bronił przed sądami pracy wyrzucanych związkowców, sensownie używał prawnych argumentów podczas obrad stolika związkowego przy „Okrągłym Stole” w 1989r. (tak krytykowanym przez obu braci). Kiedyś zapytałem nieaktywnego polityka, uczestnika tych wydarzeń od końca lat 70., powiedział – z życzliwością – o miejscu Lecha Kaczyńskiego w ruchu Solidarności: „On liczył się, na pewno miał solidne miejsce w czwartej dziesiątce”.

To było niewątpliwie coś, ale bez przesady. Jaki jest powód do „deifikacji” uprawianej przez Jarosława Kaczyńskiego, wariatkowa z Krakowskiego Przedmieścia, czy – co dziwi najbardziej –  pp. Głódzia, Michalika i innych członków ciała przekształcającego się w jakieś pisowskie biuro polityczne?

Pomniki Lecha Kaczyńskiego, krzyże z Lechem Kaczyńskim noszone przez wariatkowiczów. Dość wygłupów!! Czy nowsza wersja modlitwy ma zaczynać się teraz od słów: „W imię ojca i syna i brata bliźniaka...?” Nie mnie, liberalnemu sceptykowi, wytykać temu dziwnemu towarzystwu brak religijności, ale gdybym był głęboko wierzącym katolikiem, to te krzyże z Kaczyńskim uważać bym musiał za bluźnierstwo. Kiedyś modna była metoda leczenia w postaci podrzucania delikwenta owiniętego w mokre prześcieradła. Może to jest metoda na otrzeźwienie?

Hucpy wawelskiej już się nie odwróci, nawet jeśli okaże się – co do czego nie mam wątpliwości – że to Lech Kaczyński, tym razem przez pośredników, wpłynął na to, że piloci podjęli, nieszczęśni, próbę lądowania w warunkach, w których tego im czynić nie było wolno. Jedyna pociecha to fakt, że w swoim lizusostwie episkopat nie kazał budować oddzielnej krypty, tylko sarkofag Lecha Kaczyńskiego umieszczono przy wejściu do krypty Józefa Piłsudskiego. Ta różnica pozycji odzwierciedla właśnie ów pecking order – różnicę tego, co zrobili dla Polski obaj panowie...
 

OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010