Czemu nam zwisa?
TAGI: Deser, Waria,
Dodano: 2011-02-23 13:10:59

Śniło mi się dzisiejszej nocy, że jestem spójnikiem. Taką literą „i”. I tak sobie często stoję na końcu linii tekstu i jest mi smutno. Obudziłem się zlany zimnym potem. Nie chcę być spójnikiem! Nie chcę być samotny! Nie chcę, by ktoś o mnie wciąż zapominał!

A wszystko to jest winą Billa Gatesa, który stworzył komputerowe imperium i dał komputery tłumom. Przez to każdy dziś może pisać, co tylko chce. Może publikować, co chce, i każdy myśli, że umie łamać tekst. Myśli jeden z drugim: – Mam edytor tekstu, więc mam wszystko co potrzebne do pisania. A że nie mam rozumu, to drobiazg! Nie jest ważne, że edytor piracki – ważne, że jest. Mogę sam redagować dokumenty, składać tekst, tworzyć książki.

Kiedyś typografia była zajęciem zecera, a to był rzemieślnik, który wiele lat się uczył, praktykował u mistrza, znał zasady. Dzisiaj każdy myśli, że da radę. Komputer mu wszystko poprawi, podkreśli błędy, poukłada. Na Boga! Komputer to tylko maszyna i wie tyle, ile mu zaprogramują. Wiem, są mądre programy, ale one wymagają dopasowania, zwanego konfiguracją. Musimy je po prostu dostosować do potrzeb. A żeby to zrobić, musimy znać zasady – jak zecer. Szlag mnie trafia, gdy czytam urzędowe pisma, w których jakaś pani Kasia, Małgosia czy inna sekretareczka, stworzyła dokument bez znajomości podstawowych zasad – nie tylko składu, ale również języka polskiego. Wyłączy taka dzielenie wyrazów, „bo nie jest ładne”, ale wciśnie guzik „wyrównaj do obu stron” i mamy w tekście same dziury. Wstawi odstęp przed przecinkiem, bo myśli, że będzie czytelniej, ale do głowy jej nie przyjdzie, że to błąd. Spacje zresztą są wszędzie – w nawiasach, przed dwukropkami, w cudzysłowach. Zmora. A wcięcie akapitowe najłatwiej jest zrobić tabulatorem, więc nie wiem, po co Bill Gates dał możliwość formatowania akapitu. Chyba dla zabawy, bo i tak niewielu jej używa. A kto się zastanawia, czym się różni łącznik, profesjonalnie zwany dywizem, od myślnika, czyli m-pauzy? Mało kto widzi różnicę między tymi znakami. Dostęp do komputera spowodował zanik zasad. Komputer przecież poprawi wszystko – da radę. Jak mówię małolatowi, że zrobił błąd ortograficzny, to on na to, że przecież „Word” nie podkreślił. A jak, do diabła, miał podkreślić, jak on wie tylko tyle, ile mu zapodadzą. A „Worda” zrobili Amerykanie, którzy polskiej ortografii nie znają. Jednak wiara użytkowników w bezkresny „rozum” komputera jest nieskończona. Komputer to wyrocznia. A gdzie jest miejsce dla naszej wiedzy? Dla dobrego smaku i rozsądku?

Zawodowo łamię książki i materiał, który dostaję od autorów, potocznie dziś zwany „maszynopisem”, choć to już „komputeropis”, często jest fatalny. I to bez względu na tytuł naukowy piszącego. Każdy robi jak umie, a później męcz się człowieku. Ale w końcu to mój zawód, więc się męczę… Nie mogę jednak zdzierżyć, gdy pisma urzędowe, zaproszenia od szacownych instytucji, prezentacje wykładowców na uczelni – pełne są błędów. Przy tym wszystkim samotne spójniki, to małe piwo.

Jednak od ostatniej nocy wiem, że spójnikom jest smutno… Apeluję więc i miejmy to na uwadze: – Niech nam nie zwisają spójniki!

OPINIE
Barbara Ćmiech - Wszystkiego można się nauczyć
2011-07-13 09:47:48
Poprawnego edytowania dokumentów i tekstów również. To nie jest kwestia stopnia trudności, ale niewiedzy jak w gruncie rzeczy jest to proste. Elementarne zasady formatowania tekstu komputerowego powinny być wpajane dzieciom w podstawówce, w myśl znanego przysłowia - czego mały Jaś się nie nauczy, tego duży Jan nie będzie umiał. Tymczasem uczy się 10-latka podstawowej obsługi komputera, którą opanował już dawno.
Patrycja Urban (47201) - Komputerowe bóstwo.
2012-01-12 20:56:38
Ludzie niestety są tak "zaprogramowani", że idą po najmniejszej linii oporu. Pojawia się coraz więcej nowych rozwiązań, które mają za zadanie ułatwić człowiekowi życie. Jednak, fakt o którym wspomniał autor tekstu, mianowicie niekompetencja ludzi pracujących na wysokich stanowiskach jest całkowicie absurdalna. Zaufaliśmy "tej" maszynie do takiego stopnia tylko dlatego, że nie pomyliła się w 80 procentach przypadków. Uśpiło to naszą czujność. Nie widzimy, że przy okazji "wymiera" także dotychczasowa wiedza, którą zdobyliśmy. Być może w niedalekiej przyszłości to komputer będzie naszym wszechwiedzącym bogiem. Czemu nie?
Marcin Palej - „Piszę ja i mój komputer”
2012-01-31 10:40:33
Człowiek pisząc jakiekolwiek teksty, zdaje się na komputer, bo tak jest łatwiej i wygodniej. Nie trzeba już zaglądać do słownika w razie gdy nie wiemy czy poprawnie napisaliśmy dane słowo. Polegamy na podkreśleniach w Wordzie, zdajemy się na niego. Wiemy, że jest w stanie poprawić wiele rzeczy, jednak nie wszystkie. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że komputer to tylko maszyna i uważam,

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010