Polityka
Czas przełomu
TAGI: Kuchnia intelektualna, Polityka,
Dodano: 2009-01-15 15:24:38
Gdy sięgam pamięcią w przeszłość, to uznaję właśnie tę pielgrzymkę za „drugą wiosnę Solidarności”. Wielu wnikliwych obserwatorów wydarzeń w Polsce, którzy byli gotowi poprzednio uznawać, że walka o przywrócenie „Solidarności” prawa do legalnego działania, nie jest realistycznym celem politycznym, po papieskiej pielgrzymce zaczęło rewidować swe opinie.
W kwietniu i maju 1988 roku po raz pierwszy od 1982 roku zostały podjęte akcje strajkowe: zastrajkowały Huta im Lenina w Nowej Hucie i Stocznia Gdańska, w której zażądano przywrócenia „Solidarności”. Na czele tego strajku stanął Lech Wałęsa. Strajki nie miały dużego zasięgu. Milicja szczelnie izolowała strajkujące zakłady, a strajk nowohucki został spacyfikowany przy użyciu siły. Strajk w Stoczni Gdańskiej zakończył się wymarszem strajkujących z zakładu i przejściem do kościoła św. Brygidy, gdzie odprawiona została Masza święta, w trakcie której kazanie oddające sprawiedliwość uczestnikom strajku wygłosił gdański ordynariusz biskup Tadeusz Gocłowski. Kształtowała się opinia, że pomimo nie uzyskania namacalnego sukcesu, to strajkujący odnieśli moralne zwycięstwo. Władze sprawiały wrażenie wahających się i poszukujących koncepcji na wyjście z impasu. Fala strajkowa powróciła w połowie sierpnia 1988 roku. Była silniejsza od poprzedniej: objęła Stocznie Gdańską, porty w Gdańsku i Szczecinie, hutę w Stalowej Woli i kilkanaście śląskich kopalni. Trzeba jednak stwierdzić, że ten sierpień miał jednak bez porównania mniejszy zasięg, niż przed ośmiu laty. W takiej sytuacji 26 sierpnia generał Czesław Kiszczak, minister spraw wewnętrznych i jeden z najbliższych współpracowników generała Jaruzelskiego wystąpił w telewizji z propozycją spotkania „okrągłego stołu” z „przedstawicielami różnych środowisk społecznych”. 31 sierpnia doszło w Warszawie do spotkania Lecha Wałęsy z Czesławem Kiszczakiem. Reprezentant ekipy generała Jaruzelskiego w zamian za wygaszenie strajków ofiarował rozmowy bez wstępnych warunków. Lech Wałęsa jeszcze niedawno traktowany przez władze jako osoba prywatna, z którą nigdy nie będzie już rozmów powracał jako lider bez udziału którego nie jest możliwy dialog wiarygodny dla większości polskiego społeczeństwa. Rozpoczął się czas przygotowań do „okrągłego stołu” trwający do początku lutego 1989 roku: czas poufnych negocjacji przedstawicieli obu stron, zawsze odbywających się z udziałem przedstawicieli Episkopatu Kościoła Katolickiego, niezmiennie apelującego o prowadzenie dialogu, pozwalającego przezwyciężyć impas trwający od wprowadzenia stanu wojennego. W świetle dostępnych materiałów i ówczesnych zachowań władzy, nic nie wskazuje na to, że miała ona gotowy i konsekwentny plan wielkiego politycznego otwarcia, w którym partnerem byłaby „Solidarność”. Był to dla ekipy Jaruzelskiego dopiero czas wypracowywania koncepcji, nie bez wahań, a być może także z zamiarem wycofania się z rozmów. Tak można traktować decyzję premiera Mieczysława Rakowskiego o postawieniu w stan likwidacji Stoczni Gdańskiej, podjętą 31 października 1988 roku.
Sytuacja drugiej strony była znacznie prostsza. Naczelnym celem było przywrócenie legalnego statusu „Solidarności”, czyli uzyskanie przestrzeni wolności dla organizowania się społeczeństwa obywatelskiego. O przejęciu władzy w państwie nikt wówczas w obozie, którego patronem i symbolem był Lech Wałęsa, nie myślał. Ten obóz skupiał wówczas główne siły „Solidarności” i opozycji. Główne, ale nie wszystkie. Przeciwko rozmowom z władzą, w których wietrzono pułapkę występowały radykalne środowiska, z których najbardziej znaczącymi były „Solidarność Walcząca” i Grupa Robocza Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” z takimi działaczami jak Andrzej Gwiazda, czy Marian Jurczyk.
 1  2  3 


OPINIE
tolldy - To wielki dorobek
2009-01-30 12:49:05
Fajnie że taki temat jest tu przedstawiany. Już widzę, jak za kilka miesięcy Gwiazda i Walentynowicz bedą wrzeszczeć o zdradzie narodowej. Więcej takich tekstów by nie pozwolić na desawuację tego wieeeelkiego dorobku.
Arkadiusz Maciejowski -
2009-06-09 08:36:36
Pisze Pan, iż dzień 11 listopada traktowany jest inaczej - z większym splendorem, niż wydarzenia, które obecnie obchodzimy. Osobiście uważam, iż w przyszłości data tamtych wydarzeń zyska miano święta narodowego, tylko jest to kwestią czasu, tak jak było to w przypadku dnia odzyskania po 123 latach niepodległości, gdzie 11 listopada stał się świętem narodowym dopiero po prawie dwudziestu latach.

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010