i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-07-06 10:06:59
Z powyższego wynika, że ponad 1 mld zł dotacji budżetowej jest wykorzystywany niezgodnie z przeznaczeniem i ta kwota powinna być zwrócona do budżetu państwa. To jest źródło sfinansowania studiów stacjonarnych w szkołach niepublicznych, gdzie studiuje nawet kilka razy więcej młodzieży i ze wsi i z biednych środowisk niż w uczelniach publicznych. To jest też sposób na wymuszenie gospodarności i efektywności w uczelniach państwowych.
Przy okazji: powyższy przykład dowodzi, że najwyższa pora na księgowe oddzielenie w szkołach publicznych działalności komercyjnej i pokrywanej dotacją państwową.
Przemysł edukacyjny
Reasumując, państwo tylko wówczas dobrze wykorzysta potencjał intelektualny, jeśli będzie pomagać tylko lepszym bez względu na to, czy są nimi szkoły publiczne czy niepubliczne. Warto w tym kontekście zauważyć, że w Wielkiej Brytanii udział dotacji państwowej w szkolnictwie wyższym wynosi 70%, a w Polsce podobnie, bo 75%. Ale tam reguły dotacji są wspólne i niezależne od formy własności. Nie można wątpić, że to jedno z podstawowych źródeł ich sukcesów w zakresie edukacji, nauki i innowacyjności. Wśród 100 najlepszych uniwersytetów europejskich (ranking Szanghajski) nie ma ani jednego polskiego, a są aż 33 uniwersytety brytyjskie!
Warto przyjrzeć się także tym, którzy w zgodnej opinii całego świata osiągnęli najlepsze rezultaty – tzn. uczelniom amerykańskim. W USA szkolnictwo, w tym wyższe, uważa się za przemysł edukacyjny (dosłownie i bez użycia cudzysłowów), a studiowanie w USA kilkuset tysięcy obcokrajowców jest w statystykach uważane za przemysł eksportowy o najwyższym poziomie rentowności (bo przecież eksportuje się tylko czystą wiedzę, bez zużywania surowców czy zanieczyszczania środowiska w produkcji). W USA pierwsze 20 najlepszych uniwersytetów (a więc też najlepszych w świecie) to uniwersytety prywatne, a efekt ten osiągnięto w prosty sposób – poprzez wprowadzenie czystej konkurencji – konkurencji w ubieganiu się o studentów, środki federalne czy prywatne na badania. Nie ma żadnych powodów czy przyczyn strukturalnych, któreby uniemożliwiały wprowadzenie takiej czystej konkurencji do polskiego szkolnictwa wyższego. Bez wprowadzenia konkurencji cały polski system szkolnictwa wyższego będzie się obsuwał w dół a ćwierćśrodki nic nie pomogą. A w tym przypadku nie chodzi tylko o szkolnictwo wyższe (w KRUS czy PKP marnuje się więcej pieniędzy publicznych). Chodzi o coś znacznie ważniejszego.
Perspektywa kraju III świata
W czasach współczesnych, w czasach rozwoju gospodarki opartej na wiedzy szkolnictwo wyższe i sektor nauki stały się najważniejszym czynnikiem uzyskiwania przez państwo przewagi konkurencyjnej. Zrozumiały to mądre elity polityczne w wielu państwach świata (wystarczy popatrzeć na rozmach i konsekwentne działanie w zakresie reformy szkolnictwa wyższego w państwach skandynawskich). Polska przez kilkanaście lat rozwijała się dzięki prostym mechanizmom - uruchamianiu prywatnej przedsiębiorczości, inwestycjom zagranicznego kapitału czy transferowi nowoczesnych technologii – te proste mechanizmy wzrostu powoli tracą swoją siłę i na przyszłość trzeba uruchomić własne i efektywne czynniki rozwoju.
Kryzys światowy mówi dodatkowo „sprawdzam” i zdaniem wielu ekspertów to ostatni moment, aby Polska nie znalazła się na peryferiach świata rozwiniętego. Bez wprowadzenia pełnych i przejrzystych mechanizmów konkurencyjnych do szkolnictwa wyższego i sektora nauki Polska nie będzie graczem w gospodarce światowej, spełniać będzie rolę dostarczyciela taniej siły roboczej i obszaru konsumpcyjnego dla zagranicznych towarów wysokich technologii (co już się dzieje).
Niestety nie jesteśmy optymistami. Obawiamy się, że obecnie łatwiej sobie można wyobrazić przywrócenie pełnego monopolu uczelni publicznych i praktyczną likwidację sektora uczelni niepublicznych niż uruchomienie ożywczej dla przyszłości konkurencji.
Ale chcemy mieć przynajmniej czyste sumienie, że wskazaliśmy zagrożenia i błędy w systemie. Najgorszym może być gorzka satysfakcja za kilkanaście lat, że Polska straciła szansę i że Polacy będą żyć na peryferiach świata rozwiniętego.
Wyższe uczelnie Wielkiej Brytanii otrzymują środki finansowe zarówno ze źródeł publicznych, jak i prywatnych. Fundusze rządowe przyznawana są w formie grantu blokowego obejmującego wsparcie działalności dydaktycznej, badawczej oraz innej działalności związanej z tym obszarem. W roku akademickim 2002/2003 całkowite wydatki przeznaczone na szkolnictwo wyższe w Wielkiej Brytanii wyniosły 15,6 miliarda funtów. Około 61% z tej sumy pochodziło z instytucji rządowej Wielkiej Brytanii lub instytucji rządowych Unii Europejskiej.






