Polityka
Bin Laden i kibole
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo, Polityka,
Dodano: 2011-05-12 10:07:58

Dyskurs w polskiej przestrzeni publicznej w ostatnich dniach zdominowały dwa niewspółmierne wydarzenia: śmierć bin Ladena i demolka na stadionie w Bydgoszczy. Pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, a jednak…

Zastrzelenie osławionego Terrorysty komentowane było w Polsce przez uczonych arabistów, politologów, specjalistów od problemów terroryzmu z Collegium Civitas oraz licznych polityków. Jednym z poruszanych tematów było pytanie czy należy się cieszyć z tego wydarzenia. Większość polskich polityków i innych komentatorów tak obłudnie odpowiadało: „Chrześcijanin nie może się cieszyć z ludzkiej śmierci, ale osobiście poczułem ulgę”. Ulga wydaje się jednak przedwczesna, ponieważ mimo śmierci bin Ladena nienaruszona pozostała sieć Al Kaidy, składająca się z rozproszonych ogniw pozbawionych jednolitego kierownictwa, a symboliczny przywódca zawsze się znajdzie. Informacje CIA o odkrytym w domu bin Ladena „centrum dowodzenia” wydają się mało wiarygodne. Tak więc zagrożenie terroryzmem wcale nie zmalało i nie zmaleje dopóki nie znikną warunki, w których to zjawisko powstaje.

Wydarzenie to jest traktowane jak wielkie zwycięstwo Stanów Zjednoczonych AP nad „światem zła”. Poszukiwanie bin Ladena, który od co najmniej siedmiu lat specjalnie się nie ukrywał, zabrało amerykańskim służbom tylko 10 lat. Kiedy już został namierzony służby wkroczyły do jego domu i go po prostu zastrzeliły, a przy okazji jeszcze kilka osób. Wydarzenie to oglądał na żywo Prezydent USA i całe amerykańskie kierownictwo. W telewizji wyglądało to jak śledzenie meczu amerykańskiego footballu. Zastrzelenie bin Ladena wywołało jednak pewne wątpliwości moralne.

Czy przypadkiem wybuch radości Amerykanów wiwatujących z okazji śmierci terrorysty, oglądanie zabijania człowieka tak, jak sportowego wydarzenia nie jest przejawem barbarzyństwa? Czy wieloletnie przetrzymywanie i torturowanie osób podejrzanych o terroryzm w Bazie w Guantanamo, a teraz egzekucja bez sądu wykonana na bin Ladenie, to mają być standardowe zachowania demokratycznych rządów krajów Zachodu w XXI wieku czy tylko godny ubolewania wyjątek? Przyszłość pokaże, choć osobiście nie jestem w tym przypadku optymistą.
Wspomniane dylematy moralne były także w Polsce przedmiotem publicznej refleksji, ale to co było naprawdę uderzające, to brak pytań o przyczyny terroryzmu i to nie tylko islamskiego w wydaniu sieci Al Kaidy. Warto się może było zastanowić, czy istnieje związek, mówiąc najbardziej ogólnie, między niesprawiedliwym światem, a buntem, rewoltą, aktami terroru?
W skali globu trzy czwarte produktu światowego wytwarzane jest w Ameryce Płn., Europie Zachodniej i w kilku krajach Azji Północno-Wschodniej. Miliard ludzi mieszka na świecie w konstrukcjach spontanicznych – slumsach na peryferiach wielkich miast Afryki, Ameryki Południowej, Azji. Miliard ludzi żyje na obszarach peryferyjnych daleko od centrów rozwoju, miliard ludzi żyjących za kilka dolarów dziennie pozbawionych jest szans na poprawę swojej sytuacji. Ostatnio opublikowany Raport Banku Światowego, z którego przytaczam te dane, nie pozostawia wątpliwości co do przepaści dzielącej, z jednej strony niewielką stosunkowo liczbę ludzi żyjących w krajach bogatych, a z drugiej wydziedziczone masy reszty świata . Pożywką dla terroryzmu jest też konflikt izraelsko - palestyński i wiarołomność Izraela, który nie dotrzymał ani jednego zobowiązania z traktatu w Oslo zawartego w 1993 r.

Ostatnia rewolta w krajach arabskich: Tunezji, Libii, Egipcie, Jemenie nie jest ruchem, jak to chcą wierzyć komentatorzy w krajach zachodnich, na rzeczy demokracji, ale buntem przeciw niesprawiedliwości i braku perspektyw w tych krajach. Upadek Ben Alego w Tunezji spowodował fale migracji do krajów Unii Europejskiej, którą poprzednio hamował dyktatorski reżim wspierany przez francuskich protektorów. Tunezyjczycy nie szukają we Francji demokracji, ale „chleba”.

Bunt, rewolta, akty terroru nie rozwiążą żadnego problemu i nie wprowadzą danego kraju na drogę rozwoju i demokracji, są jedynie aktem rozpaczy, rozładowaniem nagromadzonej frustracji i agresji. Śmierć bin Ladena była dobrą okazją do poważnej refleksji o sytuacji świata, w którym żyjemy, ale niestety dyskurs o tym wydarzeniu zawarty był tylko między sensacją a płytką refleksją moralną.
Tak się złożyło, że w czasie trwania dyskursu wokół śmierci Terrorysty, polską opinię publiczną wzburzyły wypadki na stadionie w Bydgoszczy, demolowanie urządzeń sportowych, rzucanie racy, bitwa z policją itp. Wydarzenia te towarzyszą dość często i od dawna meczom piłki nożnej. W prasie, radiu i telewizji pojawili się komentatorzy rozprawiając o lukach w prawie i jego nieprzestrzeganiu, zakazach wstępu na stadiony, roli zarządów klubów piłkarskich, PZPN i tym podobnych imponderabiliach.

Nikt, albo prawie nikt, nie zastanawiał się nad przyczynami agresji wśród młodych ludzi, nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach. Zachowania agresywne są w gatunku ludzkim powszechne choć w skrajnej formie ujawniają się rzadko, są bowiem hamowane, ogólnie mówiąc, przez rodzaj kulturowego „tabu”, a także obawę przed represją, którą może wywołać tego rodzaju zachowanie. Ryzyko jest jednak znacznie mniejsze kiedy jest się w tłumie oraz w grupie osób podobnie agresywnych, często słabo wykształconych. Choć oczywiście są także wyjątki. Przed kilku laty francuski tygodnik L’Express wydrukował reportaż o kilku osobach skazanych za chuligańskie wybryki na stadionach. Okazało się, że byli to ludzie wykształceni, zamożni, mający dobrą pracę i uregulowaną sytuacje rodzinną, ale jak mówili, czuli potrzebę wyładowania agresji, a najlepszym do tego i względnie bezpiecznym sposobem był stadion. Nie interesował ich oczywiście mecz piłki nożnej, ale okazja do rozróby.
Większość tzw. kiboli jest jednak w innej sytuacji. Są to młodzi ludzie na ogół w wieku 15 – 35 lat mający kłopoty w szkole, jeżeli jeszcze do niej chodzą, a jeżeli są starsi - to często bezrobotni. W styczniu 2011 r. liczba ludzi nie mających pracy poniżej 25 roku życia wynosiła w Polsce blisko pół miliona, trzy lata temu takich osób było niemalże o połowę mniej. Osoby te nadużywające zwykle alkoholu działają w grupie wyładowując nagromadzoną agresję, niechęć do reszty społeczeństwa i jego instytucji, które ich zdaniem są powodem rzeczywistych niepowodzeń i prawdziwych lub urojonych krzywd ze strony wrogiego otoczenia. Demolowanie stadionów jest pozornie irracjonalne, bo sportowa arena jest racją bytu kiboli, ale nie o zawody sportowe tutaj przecież chodzi, a o wyładowanie agresji na martwych przedmiotach i swoich rówieśnikach ubranych w policyjne mundury i reprezentujących znienawidzony establiszment. Na podkulturę kiboli nakładają się kolejne patologiczne zjawiska jak handel narkotykami i inne rodzaje przestępczości. W Serbii np. grupy kiboli tworzą uzbrojone bandy wpływające ponoć na wyniki wyborów.

Komentatorzy z uznaniem podkreślają, że w innych krajach, jak np. w Wielkiej Brytanii, problem awantur na stadionach został niemal rozwiązany. Kwestia agresji na stadionach owszem, ale nie agresji w ogóle, która przeniosła się na ulice, gdzie przypadkowi ludzie coraz częściej padają ofiarą „bezinteresownych” napadów a nawet morderstw. Uszczelniając stadiony, a nawet je zamykając nie rozwiążemy żadnego problemu: bezrobocia wśród młodzieży, braku perspektyw na lepsze życie, nagromadzonego poczucia krzywdy, frustracji, gniewu, agresji.
Agresja w słowach i czynach jest w polskiej przestrzeni publicznej coraz bardziej powszechna, stając się swoistą normą. Od przeszło roku można obserwować zachowania tłumu przed Pałacem Prezydenta na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, wypowiedzi polityków na wiecach i w telewizji. Robotnicy nie negocjują już z dyrekcją przedsiębiorstwa podwyżki wynagrodzeń na konferencyjnej sali, ale demolują wejście do biurowca, a jedynym komentarzem przywódcy związkowego po zajściach w KGHM w Lubinie było stwierdzenie, że robotnicy zostali sprowokowani! Zgeneralizowana atmosfera agresji w przestrzeni publicznej jest także jednym z czynników stymulujących burdy na stadionach.
Wspomniane wydarzenia zastrzelenie bin Ladena, demolki na stadionach i chuligańskie wybryki robotników nie mają w istocie ze sobą nic wspólnego, natomiast niemal identyczna jest na nie reakcja ze strony środków masowego przekazu, komentatorów i polityków. Brak jakiejkolwiek próby pogłębionej analizy pokazywanych i komentowanych zjawisk.

OPINIE
Aneta Zając - Al-Kaida w Polsce atakuje!
2011-11-02 10:47:04
Wczoraj na całym świecie doznaliśmy wstrząsu, jakiego jeszcze nie odnotowano w skali Richtera. Informacja o wielkim zwycięstwie Stanów Zjednoczonych nad „światem zła” obiegła cały glob z prędkością co najmniej światła.
Widzieliśmy jak prezydent Barack Obama wraz z swoim nadwornym orszakiem ogląda mord wykonany na Osama bin Ladenie niczym ekscytujący gol wbity do bramki przeciwnika na mistrzostwach piłki nożnej.
rozwiń / zwiń
Katarzyna Witkiewicz - Przewrotność ludzkiej moralności
2011-11-09 09:49:20
Świat rozwija się bezustannie. Nowoczesne komputery, telefony czy inne technologiczne nowinki nie są jednak wstanie zastąpić ludzkiego sumienia i odpowiedzialności za własne czyny. Współczesne media, które uważane są za czwartą, a niekiedy i za pierwszą władze w naszym kraju, mają nas nie tylko informować, ale również uczulać i uwrażliwiać na istotne sprawy i wydarzenia.
rozwiń / zwiń
Katarzyna Witkiewicz - Przewrotność ludzkiej moralności
2011-11-09 09:50:18
Świat rozwija się bezustannie. Nowoczesne komputery, telefony czy inne technologiczne nowinki nie są jednak wstanie zastąpić ludzkiego sumienia i odpowiedzialności za własne czyny. Współczesne media, które uważane są za czwartą, a niekiedy i za pierwszą władze w naszym kraju, mają nas nie tylko informować, ale również uczulać i uwrażliwiać na istotne sprawy i wydarzenia.
To, co obserwujemy w ostatnich czasach
rozwiń / zwiń
Marek Sadecki - Kibol to nie barometr społecznych problemów
2011-11-14 13:00:34
Bohdan Jałowiecki ma rację pisząc, że ostatnie rewolucje w krajach arabskich wynikają bardziej z dążenia ludzi do poprawy warunków życiowych, niż do demokracji samej w sobie. Twierdzenie jednak, że bójki wywoływane przez kiboli wynikają pośrednio ze złej sytuacji w kraju, jest sporym nadużyciem.
Stadionowe zadymy są nieodłączną częścią subkultury sportowych chuliganów i występują niezależnie od sytuacji społecznej i gospodarczej w
rozwiń / zwiń

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010