Beata Kempa jako zjawisko społeczne
TAGI: Przystawki, Kartki z notesu,
Dodano: 2010-02-08 12:16:02

W jednym z felietonów napisałem kiedyś o pewnej ideowej komunistce z gatunku „ciotek rewolucji”, że w swoich publicznych wystąpieniach „gryzła sercem, bo rozum miała bezzębny”. Słuchając występków posłanki Beaty Kempy przesłuchującej premiera w komisji hazardowej zastanawiałem się czy jest jakaś różnica między ową „ciotką rewolucji”, a Beatą Kempą. Otóż jest i to istotna. Beata Kempa nie ma czym gryźć, choć bardzo by chciała.

I na tym można byłoby poprzestać gdyby nie zastanawiające meandry opinii publicznej. Otóż z badań opinii publicznej wynika, że z jednej strony indagowani w tej kwestii obywatele w większości są zdania, że przesłuchiwany premier był jako świadek wiarygodny, z drugiej zaś, że najtrafniejsze pytania zadawała właśnie posłanka Kempa. Jest to tym dziwniejsze, że aktorka tego parlamentarnego kabaretu akurat w tym spektaklu wypadła jeszcze gorzej niż zwykle, dorzucając do charakterystycznej dla niej agresywnej stronniczości, bogatszy niż zwykle repertuar głupich min oraz doświadczalnie potwierdzone ubytki słuchu. Na tym wszakże nie koniec.

Trochę dziwi, że nikt z komentatorów tego posiedzenia nie zauważył, że posłanka Kempa skompromitowała się jako prawnik (do której to profesji aspiruje), pytając premiera czy nie uważa, że powinien przeprosić Polaków za aferę hazardową. Posłanka Kempa zasiadając w komisji przyjęła na siebie rolę sędziego. Czy można sobie wyobrazić sędziego, który przed zakończeniem procesu wydaje wyrok? W końcu komisja ma dopiero za zadanie stwierdzić m. in. czy afera była czy jej nie było. No ale kolega i swego czasu przełożony Kempy, ex minister Ziobro także potrafił wydawać wyroki przed zakończeniem procesu a nawet przed zakończeniem śledztwa. O obojgu można powiedzieć, że jako prawnicy są oni „kompetentni inaczej”.

Skąd więc przekonanie, że właśnie Kempa zadaje sensowne pytania? Sądzę, że ma tu miejsce premia za agresywność wobec władzy. Krytyka władzy – im ostrzejsza tym lepiej – utożsamiana jest u nas z odwagą. Tak było w czasach PRL, gdy rzeczywiście krytyka władzy mogła wymagać odwagi. I tak pozostało do dzisiaj a więc do czasów, w których odwaga krytyki staniała tak dalece, że trzeba mieć odwagę, aby wygłosić opinię dla rządzących korzystną.

OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010