„Bańka” ekoenergetyczna
TAGI: Deser, Felietony prof. Winieckiego, Felietony prof. Winieckiego - Gospodarka,
Dodano: 2010-11-19 13:25:26

Media ekscytują się kolejną „bańką”, tym razem lokalną, nie globalną. W Czechach – kraju rozsądnym i liczącym pieniądze – wyszły na jaw rzeczywiste koszty tzw. zielonej energii, to znaczy energii z odnawialnych źródeł. To, co media ujawniły, a odpowiednie urzędy – pod presją – potwierdziły, to szokujący Czechów fakt ogromnych kosztów tzw. zielonej energii.

Z komentarza praskiego korespondenta Gazety Wyborczej wynika, że cena wykupu energii z elektrowni słonecznych jest dziesięciokrotnie wyższa niż cena rynkowa energii. Co to oznacza, każdy powinien rozumieć. Oznacza to wysokie subsydia dla producentów. A przy gwarantowanej cenie, dającej wysokie zyski, chętnych do produkcji jest bardzo wielu. Nowy liberalno-konserwatywny rząd przestraszył się i zapowiada ograniczenia subsydiowania. Tym bardziej, że w warunkach kryzysu fiskalnego pieniędzy jest mało i wysokie koszty przeniosą się na ceny. Tylko w 2011r. ceny energii wzrosną tam o 22%!

I też wiemy, co to oznacza. Szantażowanie, że oto znikają „zielone” stanowiska pracy i szanse na „świetlaną” ekoodnawialną przyszłość. A wiadomo choćby i stąd, że taka „bańka” ekoenergetyczna pękła w ubiegłym roku w Hiszpanii i podobny krzyk ekocwaniaków, którzy zwęszyli niezły zarobek na nierynkowych manipulacjach rządu rynkiem energii, też bił w Hiszpanii pod niebiosa. Tam też „postępowcy” socjalistycznego premiera Zapatero chcieli pokazać jacy to są ekopostępowi. No, ale 30 miliardów euro, jakie wyrzucono w błoto, okazało się zbyt wielkim ciężarem i subsydowanie energii dostarczanej z elektrowni słonecznych rzędu 500% (a nie były to jedyne subsydia!) zredukowano i wiele zakładów produkujących elementy do kolejnych elektrowni zostało zamkniętych. A i same elektrownie nie wiadomo czy przetrwają.

Opowieści o wielkiej przyszłości energii odnawialnej i ogromnych postępach technologii okazują się bujdą na resorach. Ogromnych kosztów odnawialnej energii nie da się dłużej ukrywać w różnych „kieszonkach” rządowych budżetów. No i czytamy w Financial Times, że w najbardziej ekoenergetycznym kraju Europy, Niemczech, użytkownicy energii płacić będą zwiększoną o 70% opłatę dodatkową do rynkowej ceny energii (przeznaczoną na finansowanie ekoelektrowni, w Niemczech częściej wiatrowych niż słonecznych). A brytyjski Ofgem, regulator rynku energetycznego, zapowiada, że do 2016r. rachunek za energię elektryczną przeciętnego gospodarstwa domowego wzrośnie o 60% (co biznes prywatny uważa za wielkość niedoszacowaną!).

Dawni rewolucjoniści śpiewali: ”Nadejdzie kiedyś dzień zapłaty”. Właśnie nadchodzi. Zresztą, nie są to jedyne koszty do zapłacenia. Prace hiszpańskich analityków pokazały, że na jedno powstałe „zielone” miejsce pracy w subsydiowanym biznesie zniknęły średnio 2,2 miejsca pracy w normalnym, niesubsydiowanym biznesie. A niedawny raport Instytutu im. Bruno Leoniego, dotyczący Włoch wskazuje, że jedno „zielone” miejsce pracy we włoskiej energetyce wiatrowej kosztuje ponad cztery miejsca pracy w przemyśle niesubsydiowanym, a jedno miejsce pracy w energetyce słonecznej ponad sześć miejsc pracy (a te dane to tylko scenariusz optymistyczny!).

Dalszy ciąg zacytowanej rewolucyjnej pieśni brzmi: „Sędziami wówczas będziem my”. Nie wiem jednak, kto będzie sędziami tego ekoszaleństwa – miejmy nadzieję, że wyborcy, nie zaś kolejni „postępowcy”...

OPINIE
lukaszbis -
2010-11-25 13:33:57
Jeśli chodzi o pękające bańki ekoenergetyczne, to faktycznie - tak jak profesor pisze - skutki ich pękania mogą być dramatyczne... ale popatrzmy na sprawę ekoenergii z drugiej strony. Tradycyjne źródła energetyczne są źródłami o skończonej wielkości - a co za tym idzie kiedyś może ich zabraknąć - albo może być ich niewiele, co może doprowadzić do sytuacji, gdzie energia elektryczna będzie dobrem luksusowym.

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010