Azjatyckie megalopolis
TAGI: Deser, Smaki świata, Śladami Tiziano Terzaniego,
Dodano: 2012-01-22 07:17:24
Kuala Lumpur, Malezja, 03.09.2011r.
Chcesz się spotkać w Bangkoku ze znajomymi na piątkowym obiedzie? Nie ma problemu, ale pamiętaj, że taka wyprawa potrwa cały dzień. Miejskie korki. Kilkukrotne przesiadki w komunikacji. Postoje na czerwonym świetle w trakcie przechodzenia przez ulicę.
Chciałbyś pospacerować po parku w Kuala Lumpur? Żaden problem. Wystarczy tylko wsiąść do kolejki wąskotorowej. Przejechać trzy przystanki. Przesiąść się do autobusu. Podjechać zaledwie trzy przecznice. A na koniec przebyć drogę dzielącą cię od parku czteropasmową autostradą i już jesteś na miejscu. Problem polega tylko na tym, że gdy dotrzesz na miejsce, przechodzi ci ochota na spacer.
Jest coś przerażającego w azjatyckich, miejskich molochach. Nie pozwalają swoim mieszkańcom nawet na odrobinę swobody. Wszystkie trasy wytyczone. Oznakowane. Wykreślone strzałkami i liniami. Kilka metrów wolnej przestrzeni przeistacza się w mgnieniu oka w nowy hotel, restaurację, czy blok mieszkalny. Słońce zasłaniają betonowe budynki uzbrojone w metalowe pręty zalane betonem. Nawet gdy próbujesz się zgubić, nie masz takiej możliwości. Przystajesz na moment, a za plecami słyszysz już życzliwy, nieznajomy głos: „Gdzie chcesz dojść? Jak mogę ci pomóc?”.
Nie dziwi fakt, że wielu młodych ludzi mieszkających w megalopolis Azji, nigdy w życiu, nawet na kilka dni nie opuszcza miasta. Tutaj mają wszystko. Najpierw kilka lat pod opieką rodziców bądź dziadków. Później szkoła. Studia. Praca. Śmierć. Nim się oglądną za siebie, całe życie przebiega w mieście. Zresztą po co mają szukać czegoś innego? Gdy potrzebują odetchnąć od miejskiego zgiełku, wybierają się w mniejszej lub większej grupie do oazy spokoju – centrum handlowego, serwującego zagubionym duszom pokoje wyciszenia. Z głośników słychać szum wody, śpiew ptaków, szelest wiatru. Łóżko wyłożone miękkim, pluszowym materiałem pozwala zapomnieć o wszystkich smutkach. Aha, jest jeszcze nadspodziewanie sprawna obsługa. Przyniesie zimną colę, uśmiechnie się szczerze, czasami nawet szepnie do ucha jakieś miłe słówko.
Ludzkie umysły pochłonięte myślami o pracy, zakupach, sprawach codziennych. Nawet ich wygląd świadczy o przywiązaniu do megalopolis. Nastolatki odgrodzone od otoczenia ogromnymi słuchawkami, z których leci ogłuszająca muzyka. Wpatrzone w swoje telefony najnowszej generacji, przenośne konsole gier lub ipady. Więcej szczęścia daje im wirtualny świat, w którym mogą być każdym. Więcej przyjemności czerpią ze zdobywania nowych poziomów doświadczenia swoimi internetowymi alter ego, niż obeznanie w świecie rzeczywistym, od którego przecież zależy ich przyszłość.
Dorośli nie mniej zagubieni, poszukują oddechu w używkach różnego rodzaju. Kiedy zapytałem w gronie tajskich znajomych, czy prawdą jest, że poziom samobójstw w kraju wzrósł porównywalnie do niechlubnej, japońskiej statystyki, potwierdzili zawstydzeni. Rodzice szukający ucieczki w szaleńczym tempie pracy. Sięgający co dzień po alkohol. Uciekający w zawodowe romanse lub trafiający do terapeutów.
Czemu się jednak dziwić, gdy wszystkie te azjatyckie molochy zatraciły własną tożsamość. Jedyne miejsca, w których można poczuć dawny ich charakter, to zapomniane przez wszystkich stare dworce kolejowe i autobusowe. Nieodwiedzane prawie przez nikogo miejskie biblioteki i najpodlejsze, podmiejskie dzielnice. Żyjący tam ludzie w swoich zniszczonych domach dawno temu wypadli poza nawias społeczny. Nie byli w stanie nadążyć za osławionym rozwojem i modernizacją Azji.
Często spotykam się z zarzutem, że podróżując po azjatyckich krajach, poszukuję tzw. „skansenów”. Świata, który minął i nigdy już nie wróci. Że nikomu nie mogę odmówić dobrodziejstw cywilizacji. Klimatyzowanych szkół. Domów wyposażonych w toalety. Czystych szpitali, czy nowoczesnych sklepów. Zgoda. Problem jednak polega na tym, że te zmiany dawno zamieniły się w chaotyczny pościg za nowoczesnością. Buduje się dziesięć nowych hoteli, ale nikt nie zadaje pytania, czy ktoś w nich będzie nocował. Liczy się ich nowoczesny styl i wygląd. Wyburza się ulicę sprzed dwudziestu lat nieodpowiadającą nowemu charakterowi miasta. I co w zamian? Rząd wieżowców, które równie dobrze co w Azji, mogłyby stanąć w każdym innym mieście świata. W megalopolis nie ma nic z prawdziwego, azjatyckiego stylu. Wszystkie są produktem masowym. Wszystkie mają odpowiadać globalnemu gustowi. I nie ma co tutaj kryć, że ten globalny gust jest nijaki i kiczowaty.
Mariia Simonova -
2012-01-24 09:56:09
Tak, życie w megapolisach naprawde podobne. Czas leci bardzo szybko i dużo ludzi nie mogą z tym dać sobie rady. Dla tego i rośne illość samobujstw. Ludzie nie maja czasu na zwyczajne rzeczy, naprzyklad spacer czy obiad я rodziną. Ale nie zawsze, wiekrsość ludzi są przystosowani do żucia w megapolisie. Oni znają jak wykorzystac czas i czują sibie dobrze w wielkich miastach. Dla tego, to wszystko zależy od człowieka. Od tego, jak on postrzega swiat i rzecy wokół jego.
Karolina Ochmanek - Pogoń za ideałem
2012-01-25 17:31:26
Prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach wszyscy dążą do ideału. Ludzie rzucają się w wir obowiązków, a miasta przekształcane są w metropolie, które przytłaczają człowieka swoim ogromem. Czujemy się w nich wyobcowani i zagubieni, choć wszystko jest do granic możliwości uporządkowane. Miejsca warte zobaczenia burzy się na poczet nowych dróg lub centrów handlowych. Moim zdaniem postęp jest potrzebny, zwłaszcza tam, gdzie ludzie potrzebują zmian dla polepszenia swojego bytu. Sęk w tym, aby miejsca te nie traciły odrębności i naturalnego piękna, których chcemy doświadczyć podczas podróży, ponieważ mało brakuje do przekształcenia tego, co niezwykłe w to, co sztuczne i powielone.
Jakub Jastrzębski - \"Ruszyła maszyna..\"
2012-01-26 00:19:45
Doskonały przykład tego jak pogoń za nowoczesnością i poprawą warunków bytu przekształca miejsca, które do niedawna porównując do metropolii europejskich można było nazwać"wioskami". Jak szybko postępuje ten proces? Na podanych w artykule przykładach możemy spokojnie stwierdzić, że niemal w mgnieniu oka. Jednak nie chodzi tu tylko i infrastrukturę i udogodnienia. Równie w błyskawicznym tempie zmienia się mentalność ludi zamieszkujących powstające metropolie. Zapominają o swojej kulturze i tradycjach goniąc za lepszym życie. Nie możemy mieć im tego za złe, proces ten jest nieunikniony i nie do zatrzymania, pozostaje tylko się dostosować.
Olga Goncharuk (46915) - Progres masowy
2012-01-26 02:12:33
Azja – jest krajem z milionowym narodem o rożnych grupach językowych. Duża liczba zamieszkujących i dynamika wzrostu liczby ludności, tworzy ciekawe środowisko dla rozwoju gospodarczego. Z początkiem pewnych transformacji społeczno-gospodarczych poprawia się jakość życia, lepszą staje się opieka medyczna i w rezultacie tego, znacznie zmniejsza się śmiertelność. Ten kraj charakteryzuje się wysokim wskaźnikiem płodności i umieralności, dlatego mają -
niski przyrost naturalny.
Azja powinna się rozwijać i to byłoby dziewne, jak by tak nie było. Nie będę udawać się do historii, ale ten kraj i jej naród jeszcze z przodków mają inną kulturę, obyczaje, poglądy. W czasie teraźniejszym ciężko jest nie naśladować, albo nie rozwijać swoja strukturę społeczeństwa, władzy itp.
W Europie tez, mamy przykłady podobnych megalopolisów, jak i w Azji, ale nie zwracamy nawet na to uwagi. Miasta rywalizują ze sobą na poziomie architektury, rozrywki, wielkości. Rożne spektry działania istnieją w życiu miasta - przemysł, nauka, kultura, informacja. Są one na innych poziomach w każdym mieście. Nikt nie może oprzeć się naukowo-technologicznego postępu i nie warto.
Jestem więcej, a niż prosto pewna, że każdy obywatel ma prawo to samodzielnego wybrania sobie stylu życia. A więc sami decydują, dokąd lepiej pójść, pojechać, spędzić wolny czas. Ja naprzykład, też nie często opuszczałam swoje miasteczko, do tej pory, dopóki nie wstąpiłam na studia do Polski. Tylko jak już studiuje w Rzeszowie to po prostu nie mam potrzeby wyjeżdżać za granicy miasta, oprócz kilku dziennej wizyty do domu na Ukrainę. My, możemy porównać siebie i to jak żyjemy, z mieszkańcami molochów azjatyckich. Nie jestem pewna, ale mi się wydaję, że poczuć charakter Polski można spędzając czas w Krakowie, ponieważ w Warszawie za architekturą nowo zbudowanych i nowoczesnych budynków nie tak dobrze widać historyczny sens tego miasta.
Azja ma jeszcze terytorium, na którym nie było śladu człowieka. Ich tereny górskie pokryte mokrymi lasami są prawie puste, nazywane one "zielonymi pustyniami". Rasowy, etniczny i religijny skład populacji jest bardzo różny. Ten kraj naprawdę ciekawy i bogaty na historie. Nie wszystko jest wieczne, więc w pewnym stopniu musimy pełnić role archeologa, który odtwarza przeszłość za pomocą wiedzy i faktów. Można stwierdzić, że przez wygląd i architekturę budynków w Chinach nie możemy zobaczyć stylu tej narodowości. Bo właśnie to określenie odnosi się do wszystkich miast, które noszą miano „megalopolisów” i nie znam wyjątków.
Nie widzę wielkiej różnicy... Można podawać takie przykłady o każdym mieście stolicy, każdego kraju. To jest kwestią człowieka poruszającego ten temat. Zdarza się, że im większe miasto tym bardziej obce sobie ludzie. Nie odnosiłam się tak krytycznie do tego czynniku zmian. „Co się nie dzieje – to wszystko na lepsze.”
Agnieszka Gilar - Naturalne piękno
2012-01-27 19:46:22
To idealny przykład tego co dzieje się w dzisiejszych czasach z miejscami, które same w sobie są pięknem. Ludzie marzyli o zwiedzeniu tych naturalnie pięknych obszarów pomimo tego, że nie było w nich tych wszystkich udogodnień i 'atrakcji' .Zmienia się te miejsca w nowoczesne metropolie. Zapomina się przy tym, że ważne jest aby dany teren wyróżniał się czymś, pokazywał zwiedzającemu, że to miejsce ma swoją historię, swój własny styl. Wyraźnie również widać jaki ten proces ma wpływ na życie ludzi, którzy chcą coraz więcej i więcej. Wszystko robią coraz szybciej i szybciej...
Nataliia Sikora - Chaos wschodni z zachodnim porządkim
2012-01-28 01:58:15
Prawdopodobnie, niewielu Europejczyków chciałoby żyć w megapolisach. Jest to zrozumiałe, przecież takie miasta tracą swą tożsamość, jakieś pewne specyficzne cechy (a my, Europejczycy, strzeżemy tożsamość i "duch" miast z najwyższą starannością), a natomiast zwiększa się dystans pomiędzy ludźmi (tak zwana "samotność w tłumie") i rośnie przestępczość, w związku z narzucaniem w megapolisach, tak zwanej, na zachodni wzorzec, "okejności". Uśmiechaj się, mów,
że u ciebie wszystko w porządku, żeby wyglądać nienagannym. A swoje realne potrzeby zaspokój w sposób perwersyjny, -"znajdź" siebie w alkoholu, narkotykach, chazardzie. nieustannie rośnie przestępczość.
Faktycznie azjatyckie megapolisy - to są miasta bez wyraźnych perspektyw rozwoju, lecz z uderzającymi kontrastami życia. To są miasta, które utraciły swoją główną wartość - porażać swoją indywidualnością i zagadkowością. I przekształciły się na kolejne progresywne "zglobalizowane" miasta-megapolisy.
Anzhela Synooka (48331) - Bezsensowny luxsus
2012-01-28 19:48:54
Megapolis - to podtwierdzenie wyrażenia, że "czym więcej mamy, tym więcej chcemy".Z tego powodu ludzi tworzą różne rzeczy bez szczególnej na to potrzeby.Wielkie miasta, jako Azjatyckie megapolisy, to skupienie oferowanych usług, towarów, sklepów - wszystko o czym tylko może marzyć współczesny człowiek, ale pozbawione to najgłówniejszego poczucia - zadowolenia. Jednak ludzi mieszkające w megapolisach myślą, że tak ma być.W wyniku oni dochodzą do straty smaku życia, wszystko idzie na opcji automatyzmu.
Kamil Tokarz - Bez wyjścia
2012-01-28 22:05:15
Niestety nastały takie czasy że ten problem dotyka nie tylko azjatyckie czy amerykańskie państwa, a właściwie państwa-miasta. Nie musimy nigdzie wyjeżdżać żeby zaobserwować (oczywiście na dużo mniejszą skalę) ale podobną rzeczywistość. Wystarczy wyjrzeć przez okno i zobaczyć co się dookoła dzieje. Wszędzie zagospodarowywane coraz to nowe tereny na drogi, bloki, centra handlowe itp. Trzeba zgodzić się z tezą i podporządkować
się temu że świat idzie do przodu i dorównywać mu kroku, bo bez tego w nim zginiemy. Niestety nastał czas gdzie jednostka która nie dostosuje się do otoczenia w ogóle się w nim nie liczy co tylko napędza nas do życia w matriksie jakim jest Megalopolis.
Khrystyna Liashok - Niechęć wyróżnienia
2012-01-29 18:31:02
W pewnym okresie ludzkiego istnienia, podczas odkrycia nowych ziem, ludzie zetknęli się z widzianlą różnicą między sobą. Z czasem tę różnicę zachciało się schować, lecz razem z tym ukrywa się kultura i obyczaje. Współczesnym wyznaczeniem tego pojęcia jest globalizacja - wymiana doświadczeniem i wspólne doskonalenie. Moim zdaniem, właśnie to wspólne doskonalenie doprowadziło do stworzenia megapolisów i takiego silnego podobieństwa między sobą.
Ztraciło się uczucie wyróżniania z między innych za pomocą "ekskluzywnych" narodowych cech. Do skutku Wielokulturowego świata który już nie stawia żadnych zasięgów w wyróżnianie jeden od jedenego, tracimy swoją indywidualność w bezsensownym wirze życia megapolisów, zapominając o prawdziwym zadowoleniu od żywej przyrody i kulturowych obyczajów rodzonego i naprawdę niepowtarzalnego kraju.
Gianni Dziechciarz - Nie tak kolorowo
2012-01-29 20:48:55
Mimo tak dobrej organizacji w azjatyckich molochach to i tak nie uniknie się się powstawania korków czy problemu z znalezieniem miejsca parkingowego. To, że ma się "wszystko" pod nosem to nie znaczy, że człowiek jest szczęśliwszy, nie ma swobody, nie ma na nic czasu, hałas obecny cały czas powoduje u człowieka agresje. Megalopolis to nie tylko centrum, ale również dzielnie na obrzeżach, które są w nędznym stanie, ludzie są bezrobotni, wzrasta przestępczość. Mając do wyboru wieś czy miejskie molochy wybieram bez zastanowienia życie na wsi..., ale blisko dużych miast.
Justyna Piela - Niebezpieczna megapolisomania
2012-01-30 00:57:56
Autor w powyższym artykule "dotyka" bardzo poważnego i coraz szybciej się rozszerzającego problemu jakim jest negatywny wpływ nowo powstających megalopolis z włączonymi w nie aglomeracjami. Jest to problem nie tylko Malezji i jej stolicy Kuala Lumpur. Wręcz przeciwnie- jest to istotny problem globalny, niepokojący coraz większe masy ludzi. Nowoczesność innowacja i wszelakie bogactwo technologiczne zostało przeciwstawione takim wartościom jak wspólnota,
bliskość czy tradycje. Negatywny wpływ tych pierwszych tak w tekście jak i w innych "z życia wziętych" przykładach widać już na pierwszy "rzut oka", niestety jednak rządza posiadania coraz częściej wypiera te zakorzenione w wielu kulturach wartości jak wspomniana wcześniej bliskość czy poczucie wspólnoty. Poruszenie tego problemu powinno być dobrym prologiem do rozpoczęcia szerszej dyskusji na temat ochrony jeszcze "niezainfekowanych" obszarów które prędzej czy później zostaną "wchłonięte" przez nowo powstające megalopolis.
Arsenii Savchenko,46926 - Duży mechanizm z małymi detalami
2012-01-30 02:06:29
Dla mnie megapolis - to jak duży mechanizm.A człowiek w nim prosto malutki detal.Człowiek w ogóle bardzo ciekawy organizm.Bywają ludzie różnych typów :te które lubią krzątaninę i te które nie lubią.A zwłaszcza krzątaninę nie lubią ludzie romantyki.Duże miasto zabiera ich u się i nie oddaje.Megapolis prosto przytłacza uczucia, które istnieją u tych ludzi.Jeszcze wielkim złym czynnikiem jest to, że ludzie
w megapolisach żyją na 10 lat mniej niż ludzie z prowincji.Te fatalne cyfry objaśniają się tamtą, że atmosfera wokół tych miast jest bardzo zanieczyszczona. Poza tym bardzo szybko rozpowszechniają się choroby, bo duża masa ludzi.Wiele osób mówią, że megapolisy - to cywilizacja, krok do przyszłości, wysokich zarobków, lecz to prosto puste słowa, które nic nie stróżują
Aneta Antończyk - Człowiek zdominowany przez rozwój techniki
2012-01-30 17:13:00
Artykuł jest doskonałym przykładem na to jak człowiek został zdominowany przez rozwój techniki. Świat gna do przodu i dąży do doskonałości, a niestety pod piękną i skrzącą się wynalazkami i osiągnięciami techniki przykrywą człowiek i jego spokój został oddany w ręce robotów. Dzisiejszym światem rządzi pieniądz, a priorytetem ludzi stało się jego zarabianie. Zapominamy o tym co jest ważne. Gdzie podziały
się wakacje na spokojnej wsi? Dziś to niemożliwe by człowiek mógł choć jeden dzień przeżyć bez elektryczności, nie mówiąc już o innych udogodnieniach. W doskonały sposób obrazuje to rozwój Azji, jednak mimo wysokich standardów i wielkich aglomeracji miejskich jednym z największych problemów tego kontynentu pozostaje ubóstwo i niedożywienie. Szerzą się tam choroby zakaźne. Oraz nasila się skupisko konfliktów zbrojnych. Pod pięknym obrazem wysoko rozwiniętego i zmodernizowanego miasta kryje się nieprzerwanie w cieniu- płacz i walka o przetrwanie.
Oksana Banias - Znaczenie prawidłowego rozumienia sensu życia
2012-01-30 18:02:38
Niestety, dziś chaotyczna pogoń za współczesnością jest nie tylko problemem niektórych krajów, ale i całej ludzkości. Zwiększenie liczby samobójstw jest nie jedynym skutkiem szybkiego rozwoju i rozbudowy krajów, megapolisów. Negatywnym wynikiem tego jest również i pogorszenie ekologicznego stanu, zwiększenia ilości i częstości chorób u ludzi, wysoka śmiertelność wśród dzieci i młodzieży.
Całkiem właściwe i stosowne są
słowa Michala Futyry : "..., gdy dotrzesz na miejsce, przechodzi ci ochota na spacer”. Bardzo dobrze, kiedy by to dotyczyło tylko jednej przechadzki, lecz jeśli świat będzie rozwijać się z takim szalonym tempem jak dziś, to może stać się problemem nie tylko jednego dnia, ale i całego naszego życia. Ludzie idąc razem z rozwojem zapominają o prawdziwych wartościach życia: rodzinie,zdrowiu . Lecz kiedy oni to zrozumieją - może być późno.
Kamil Gorlicki - (Nie)malezyjskie problemy
2012-01-30 18:42:11
Czytając powyższy artykuł można odnieść wrażenie że Malezyjczycy- zarówno Ci starsi jak i młodsi to ludzie nieszczęśliwi, zamknięci w sobie, z większą ochotą oddający się wirtualnemu życiu w sieci aniżeli odczuwaniu prawdziwych emocji w realnym życiu. I nic nie byłoby w tym szczególnie interesującego i przykuwającego uwagę ("bo przecież każdy kraj ma swoje problemy") gdyby nie fakt iż Ci pokrótce scharakteryzowani
azjatyccy mieszkańcy mają w sobie tak wiele cech mieszkańców wielkich zbiorowkisk miejskich rozprzestrzenionych po całym świecie. Wielce prawdopodobne że ukazany w artykule problem-problem alienacji, wyobcowania dotyka także i Nas, czytelników. Dlatego tak ważnym jest aby przyjąć do wiadomości, że te "malezyjskie" problemy dotyczą także i wielu z Nas, niezbagatelizowac ich a co więcej- podjąc walkę o powrót do szeroko pojętej "normalności"
Kamila Potapiuk 47178 - W mieście anonimowych
2012-01-31 16:22:20
Megalopolis to miasta ludzi-widm. Nikt nie posiada tam tożsamości. Anonimowy człowiek jest jednym z kilku milionów. W skomputeryzowanym świecie ważniejsza staje się wirtualna kreacja. W sieci nie pokazuje się swojego szarego „ja”. Tam tworzy się obraz wojowników, przystojnych kochanków – można być kimkolwiek się chce.
Moim zdaniem technologia wypacza uczucia. Zamienia ludzi w armię robotów, co widać na
przykładzie mieszkańców Kuala Lumpur. Odgradzają się oni stertą sprzętu – od słuchawek na uszy zaczynając, na iPadach kończąc. Nie potrafią być empatyczni i nie umieją rozmawiać. Stąd biorą się używki, patologie, samobójstwa. Chodzą do terapeutów, bo nie ma ich kto posłuchać i wesprzeć duchowo. W megalopolis jest się tak naprawdę bardzo samotnym.
Mariia Pavliuk - Pragnienie do fałszywej doskonałości
2012-01-31 17:28:14
Człowiek po swojej przyrodzie pragnie coś zmienić w swoim życiu. On chce wziąć maksimum z owego, że podarowała mu przyroda. Stała pogoń za czymś lepszym, czymś nowym, nie dostając zadowolenia od owego, że ma teraz. Jemu prosto nie siaduje na mieście, nigdy nie urządza owe, że ma od urodzenia. Mając przepiękną czystą ziemię - szukamy sposobu zabrudzić ją, mając bogactwa naturalne
- wykorzystujemy ich nie po potrzebie, mając zdrowie - świadomie jego psujemy. Tak jest zbudowana najdoskonalejsza i najbardziej okropna istota na ziemi - człowiek. Wszyscy ludzie uciekają do dużych miast, żeby znaleźć tam lepsze życie, a przeważnie znajdują tylko prawie nikczemne istnienie.
Ludzie rujnują wszystko, że jest podarowane im od urodzenia, żeby wybudować owe, że tylko zaszkodzi ich życiu.
Życie w megapolisie - ciężkie wypróbowanie, że nie cierpi słabości. Jeśli nie będziesz rytmiczny kręcić w tym wirze, to wir połknie ciebie, nie zostawiwszy śladu.
Okrutna prawda, okrutna tylko dlatego, że człowiek sam tak zapragnął, wiecznie goniąc za doskonałością, której naprawdę nie istnieje…
Nataliia Gorbatko(46925) - Surowa prawda życia
2012-01-31 17:39:19
W całości zgadzam się ze słowami co od prawdziwej kultury Azji pozostało za mało. Lecz tak możemy mówić nie tylko o niej.Świat leci w przed. I całe zapominamy i wypieramy się swojej przeszłości od swoich tradycji.Ich nam zastępują nowe Bogi ,to nasze notebooki i telefony. Mi bardzo spodobało się jak zauważył autor że młodzież zamyka się od świata za pomocą swoich
nauszników. Młodzież nie taka jak wcześniej jej już nie ciekawi kultura i rozwój oni lecą w przed im daleko nie do tego. Monopolizacja załapała całą naszą planetę i całych jej ludzi.Od tego nie schowamy się przecież my to część tego dużego chaosu.
Marcin Palej - Cyfryzacja świata
2012-01-31 17:50:28
W tempie szybko rozwijającej się technologii człowiek otaczany jest przez wszelkiego rodzaju „ułatwiacze”. Są to np. smart fony, dzięki którym możemy zadzwonić, napisać sms, zrobić zdjęcie, nagrać film, skorzystać z Internetu czy sprawdzić pocztę. Człowiek nie musi już korzystać z komputera ani nawet nie potrzebuje aparatu fotograficznego, żeby zrobić zdjęcie. Dzisiejsze młode pokolenie jest moim zdaniem leniwe, lubi mieć wszystko pod ręką i w tym kierunku zmierza świat. Ludzie żyjący w megalopolis odcinają się od rzeczywistego świata, są samotni. Życie młodych ludzi toczy się w wirtualnym świecie, zamykają się w sobie, nie wychodzą z domów.
Antonina Tomczuk (46922) - Сhwilke poczekać
2012-01-31 23:29:15
Współczesne społeczeństwo bardzo chore. I choroba ta ma nazwę kompleks mniejszej wartości. Każdy chce coś udowodnić, donieść tylko swoje zdanię, tylko swoje myśle. Nikt wogóle nie chce słuchać innego, co tu można mówić o tym, żeby usłyszeć. Oczywiście, nie możemy stać na miejscu w rozwoju jako technologicznym, tak i personalnym, ale ż w takim pośpiechu gubimy piękno każdego dnia. Zpominamu o
takich małych przyjemnościach, jak, naprzykład, spojrzenie na gwiazdy nocą. Może dla kogoś to i nie posłuży argumentem, może to jest zbyt banalne, ale musimy trochę wspomnieć i o potrzebach wewnętrznych człowieka, o jego duszy, o emocjach.
Jak możemy być nadzieją i przyszłością świata, jeżeli 40% ludzi w świecie siedzi na antydepresantach? No to na jakie skutki, wobec samobujstwa, można liczyć?
Może już czas wysieść z pociągu i poprostu chwilke poczekać, pomysleć w jakim kierunku jadę, co mnie tam czeka i gdzie będę szczęśliwy\a?
Myślę, że podobny scenariusz dotyczy nie tylko Azjatów. Faktycznie, to jest typowe lustro. Popatrzcie wokół siebie! Chyba przed powitaniem nie wyciągamy z ucha słuchawkę? Chyba nie klikamy każdą wolną chwilę na czacie? Chyba nie głównym podmiotem rozmowy są aktualności w sieci – jakaś całkowita bzdura, ale wszyscy o niej wiedzą, natychmiast nikt nie ma żadnego pojęcia o kryzysie politycznym i ekonomicznym w świecie, o fatalnych wypadkach czy o przyrodnich kataklizmach. Nic nas nie interesuje, wszystko mamy tutaj obok – w sieci. Czy jesteśmy wykształconymy obywatelami, wolnymi i niepodległymi?
Chyba nie. My – tylko jednostki elektoratu, tyle.
„Chleba i widowisk”. Zupełnie tak. Ale poprzez taki wysoki poziom rozwoju technologicznego, natyle jesteśmy zdegradowani i biedni duchowo, że nie chcemy żadnych widowisk. Wystarczy włączyć serial i na tym koniec.
I problem ne w tym, że nie znamy, a tylko – że nie chcemy.
Ale na ten temat można pisać dużo artukułów, gadać i przykonywać. Myślę, że to wszystko bez sensu. Teraz napiszę banalną rzecz, którą wszyscy słyszeli tysięcy raz, ale powtórzę. Zacznijmy od siebie. Zmienimy coś. Niech bezgraniczny i nieznany świat wirtualny nie wpływa na moje „dzisiaj”. Ja jeszcze pamiętam, co znaczy grać piłkę na polu, ubierać lalkę w realne sukienki, czy rysować kredą na drodzę.
Więc, damy radę. A teraz stawiam kropkę i wyłanczam komputer.
Ja jeszcze pamiętam, co znaczy czytać „żywe” książki...
Nazar Skalskyi. 46939. 1LDD - Osobistość w rzeczywistości
2012-02-01 07:50:41
Odpowiedź polega na prostej zasadzie. Wszystkie te problemy są małe i nieznaczne. Każdy może być kimś w tych smutnych dniach powszednich, dla tego trzeba tylko coś chcieć. Dziś wszystko zrobiono tak, że każdy staje leniwy i po prostu nie chce iść do czegoś wyższego, niż go świat w tym miejscu, gdzie on żyje w materialnej załeżności. Dla tego trzeba odpuścić te
problemy i zamyślić się nad ważnymi wydarzeniami najpierw dla siebie, a potem dla ludzi. Ten człowiek moge absolutnie wszystko, który rozumie, że jest potrzebny w tym świecie nie prosto tak. Na prawdę, w każdym mieszkańcu wielkiego miasta jest to, za co go treba chwalić. Dużo muzykanci, aktorzy pochodzą z wielkich miast. Ale problem w zachęcie. Rodzice więcej myślą o tym, żeby zarobić pieniędzy, a nie nad tym. żeby dzieci byli szczęśliwe w środku. Poza miastem, gdzie technologii i pieniądze mają mniejszą rola w życiu człowieka dzieci rosną w dobrej atmosferze, natomiast w miastach dzieci rosną w zależności od materialnego. W tym właśnie i odpowiedź. Wychowywanie