i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-05-25 10:13:25

Olsztyn mojego dzieciństwa był miastem niemieckim, dla mnie nie miało to znaczenia, bo mieszkałem w domu polskiego konsulatu. Z tych lat wczesnych zostały mi jednie strzępki wspomnień i ich późniejsze rekonstrukcje w opowieściach mojej matki. Pamiętam jednak rozkład mieszkania, a właściwie jego fragmentów, długi korytarz, w połowie którego wchodziło się po schodkach do łazienki, a także kuchnię. Z tymi pomieszczeniami związana jest opowieść matki: podczas któregoś z przyjęć poszedłem do kuchni i powiedziałem kucharce, że matka prosi o butelkę wina, wziąłem otwartą flaszkę i usiadłem na schodkach do łazienki... znaleziono mnie po jakiś czasie śpiącego z do połowy opróżnioną butelką.
Pamiętam też szmacianego psa, którego nazwałem Rysterbak. Czyniłem go odpowiedzialnym za wszystkie złe uczynki, które popełniałem jak np. naplucie kaszką na babcię, której nie lubiłem. W końcu Rysterbak został ukarany, a ojciec zamknął go w kasie pancernej, spłonął pewnie biedak razem z tajnymi dokumentami, które ojciec podpalił w przeddzień II wojny światowej w tej konsularnej kasie.
Ojciec dużo jeździł po terenie, którym się opiekował, zabierał mnie często ze sobą, robiliśmy także wycieczki krajoznawcze... Mieliśmy dwa samochody - służbowego „wanderera” i „steyera”. Mało kto już dziś pamięta te marki. Kiedy teraz po wielu latach co roku jeżdżę po wąskich mazurskich drogach mam wrażenie déjà vu, ale pewnie tylko mi się tak wydaje.
Mam też dość żywe do dziś wspomnienia z wycieczki do Tannenbergu, może także dlatego, że w rodzinnych albumach fotografii oglądam zrobione tam przez matkę zdjęcia. Pomnik mauzoleum został wybudowany w latach dwudziestych dla uczczenia zwycięskiej bitwy, która w tej okolicy, w końcu sierpnia 1914 roku, zakończyła się klęską armii rosyjskiej. Później w 1934 roku pochowano w tym miejscu zwycięskiego wodza tej bitwy Paula von Hindenburga.
Miejsce to znajduje się koło Olsztynka między wsiami Królikowo i Sudwą.
Mauzoleum robiło ogromne wrażenie i pewnie dlatego utkwiło w dziecięcej pamięci. W „Wikipedii” znajdujemy taki jego opis: „Forma architektoniczna budowli przypominać miała w założeniu twórców krąg bloków kamiennych ze Stonehenge, uważanego za starogermańskie miejsce kultu. Autorami projektu byli berlińscy architekci Walter i Johannes Krügerowie. Odpowiednikiem ‘starogermańskich’ bloków kamiennych ze Stonehenge było osiem dwudziestometrowych wież połączonych murami i ustawionych tak, iż całość tworzyła okrąg. Do budowy użyto czerwonej cegły – materiał ten wywoływać miał skojarzenia z warowniami krzyżackimi. Każda z wież miała swój temat przewodni – np. wieża sztandarowa, żołnierska i generalska. Zniszczenia pierwszej wojny światowej upamiętniały wykute w granicie herby czternastu miast wschodniopruskich, które najbardziej ucierpiały w jej wyniku. Między monumentem, a pobliskim Olsztynkiem powstał park o powierzchni 7,5 ha”.
Przed wieżą z grobem Hindenburga stała wojskowa warta, przy innych byli rzeźbieni w kamieniu żołnierze. Opowiadała mi matka, że nie chciałem uwierzyć, że na warcie stoją żywi żołnierze. Podszedłem więc do jednego z nich i kilka razy dźgnąłem go palcem. Nie drgnął nawet.


