Algier – Diar El Afia
TAGI: Deser, Okruchy miast Bohdana Jałowieckiego,
Dodano: 2009-04-07 15:27:52
Kiedy jechało się samochodem przez osiedle auto otaczał tłum dzieci walących pięściami w karoserię, nie było w tym nic z wrogości, a dużo z zabawy. Minęło dziesięciolecie, dzieciaki z Diar el Afia, z Kasby, z bidonwili El Harrasz dorosły i zasiliły islamistyczne bojówki. Przez kolejne dziesięć lat trwała krwawa intifada przeciwko establiszmentowi, przeciwko „évolué” i europejskiej cywilizacji, która najpierw obudziła nadzieję a potem zaraz ją zawiodła.
Ale wtedy o bojówkach jeszcze nikt nie słyszał i między tzw kooperantami, Polakami, Włochami, Francuzami i ich algierskimi sąsiadami nie było konfliktów. Miejscowy sklepikarz dobrze na nas zarabiał i może dlatego, a może dlatego, że byłem jakoś „swój” kiedy, go po dziesięciu latach, znowu go odwiedziłem w poszukiwaniu masła, którego nie było w całym mieście, Ibrahim, bo tak go nazywałem  mnie poznał i po wymianie niezbędnych grzeczności wyciągnął z pod lady kostkę deficytowego artykułu. Pomyślałem wtedy o sile znajomości, które dobrze jest mieć wszędzie.

Kiedy zejdziesz nad morze ulicą Diduche Mourad przez La Place.des Martyrs znajdziesz się na bulwarze, który kiedyś nazywał się Boulevard Front de Mer. Podobne bulwary o niemal identycznych fasadach budynków znaleźć można w miastach na północnych brzegach morza. Kiedy się spojrzy w górę w prześwicie nadmorskiej pierzei wzrok biegnie ku szczytom czterystumetrowych wzgórz. A obok Kasba – stare miasto, po arabsku fort, nazwa pochodzi od siedziby tureckiego namiestnika Deja, który panował nad miastem i krajem. Prowadzą do niego podesty i schody przerywane niewielkimi placami, na których chłopcy grają w piłkę. Po schodach wspinają się objuczone zakupami zakwefione kobiety. Po bokach labirynt ciasnych uliczek, sklepiki, warsztaty rzemieślnicze, burdele, do których stała zwykle spora kolejka spragnionych uciech mężczyzn, które trwały jednak krótko, kilka minut zaledwie. Kasba ma swój specyficzny zapach dymu, ostrych perfum, psującego się mięsa. Nie ma więc jednego zapachu miasta, jednego zapachu Afryki.
Miasto wielu dotknięć, smaków, zapachów, obrazów miało różne nazwy, Icosium, Algier, El Dżazair, ale zawsze było takie samo niebo, takie same wzgórza i takie samo morze, które złożyły się na to wyjątkowe miejsce na ziemi. Albert Camus jeden z najsławniejszych pied noire pisał: Alors commencent les grands nuits d’Afrique, l’exil royal, l’exaltation désesperée, qui attend le voyage solitaire… Non decidement n’allez pas lá bas si vous sentez le coeur tiéde et si votre âme est une bête pauvre.

 

 1  2  3 


OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010