Algier – Diar El Afia
TAGI: Deser, Okruchy miast Bohdana Jałowieckiego,
Dodano: 2009-04-07 15:27:52
W 1970 roku ludność ok. miliona (dziś ponad dwa miliony) była niemal całkowicie algierska i pochodziła głównie z interioru. Miasto powoli zmieniało swój charakter,  w centrum, w willach Hydry i El Biaru zamieszkali funkcjonariusze państwowi i zamożni Algierczycy, dawne robotnicze osiedla Bab El Uedu, Hussein Dey, El Harraszu zajęli nowi wiejscy przybysze. W każdym mieście, w którym następuje niemal całkowita wymiana ludności zawsze odtwarza się dawna struktura przestrzenno – społeczna.

Nowi mieszkańcy byli społecznie i kulturowo zróżnicowani. Biedni kultywowali swoje dawne plemienne zwyczaje, zamożni, często wykształceni na europejskich  uczelniach tzw. nieco pogardliwie nazywani évolué kultywowali styl życia kolonizatorów chwaląc się szwajcarskimi, francuskimi czy polskimi żonami.

Znalem kilka takich małżeństw i żadne nie było udane. W kulturze algierskiej ważną rolę zawsze pełniła teściowa, w małżeństwach mieszanych między nią a synową  nie było bezpośredniej komunikacji, ponieważ jedna mówiła w lokalnym  arabskim dialekcie, a druga na ogół po francusku, komunikowały się więc przez dzieci. Różnice kulturowe były również nie do pogodzenia. Kultura rodzima i importowana współegzystowały przez jakiś czas, ale w końcu któraś musiała wygrać. Ta początkowa dwoistość zaczęła się zacierać wskutek procesu arabizacji, ale ciągle  istniała stając się później jedną z przyczyn ruchu fundamentalistów islamskich, który pochłonął kilkadziesiąt tysięcy ofiar.

Za czasów francuskich miasto położone na tarasowo schodzących do morza wzgórzach było piękne i zadbane. W okresie międzywojennym pracowali tam znani architekci m.in. Le Corbusier i Fernand Pouillon, który był naczelnym architektem miasta, realizując  kilka dużych projektów m.in. Cité de Bohneur (Diar EsSaada) i Climat de France, ogromny galeriowy blok mieszkalny wokół wielkiego dziedzińca.

W latach siedemdziesiątych było nadal piękne, ale już mniej zadbane, a jeszcze mniej w połowie lat osiemdziesiątych kiedy znowu, ale tym razem na krótko znalazłem się w Algierze. W kraju tym praktykowano „socjalizm”, w którym podobnie jak w Polsce, w Czechach i w innych krajach potrafiono jeszcze coś zbudować, ale za to szybko doprowadzano do ruiny wszystko to co już istniało.

Mieszkałem na osiedlu Diar El Afia, dom stał na skarpie nad wąwozem, którego nazwa pobudzała wyobraźnię Ravin de la femme sauvage. (Wąwóz dzikiej kobiety). Na temat tej nazwy krążyły różne opowieści, mające wiele wersji, można je teraz przeczytać w internecie. Jedna z nich opowiada o kobiecie, której dzieci zaginęły w gąszczu wąwozu, a może utopiły się w płynącym tam wówczas strumieniu, pogrążona w bólu i rozpaczy oszalała kobieta nie zaprzestała poszukiwań i żyła w lesie żywiąc się korzonkami i jagodami, aż zdziczała zupełnie. 

Z jednej strony okna mojego mieszkania wychodziły na piękną zieleń, a z drugiej  na domy sąsiadów, dawnych mieszkańców bledu. W dwu, trzy pokojowych lokalach zamieszkały kilkunastoosobowe rodziny. Ponieważ nie mieli środków na opłacanie elektryczności i gazu, gotowali na kanunach (glinianych piecykach) ustawionych na płytkach PCW, paląc chrustem, nawozem i czym się dało. Sanitariaty  zatkano odpadkami, tak więc nieczystości wylewano wprost na klatkę schodową. Czyste, jak na te warunki, były natomiast same mieszkania i ich lokatorzy. Przed świętem Aid-el-Adha przed moimi oknami rytualnie zabijano barana, którego przed tym wydarzeniem trzymano nieraz kilkanaście dni w mieszkaniu.

 1  2  3 


OPINIE

Dodaj swoją opinię
Autor:
Tytuł:
Treść:


kod z obrazka:

Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010