2012 czyli taniec sześciu planet
TAGI: Deser, Waria,
Dodano: 2011-08-08 10:10:31
„Człowiekowi niełatwo pogodzić się z myślą, że nie jest panem własnego losu. Idea o jakiejś formie przeznaczenia u większości ludzi budzi wewnętrzny sprzeciw. Bez względu jednak na to, czy się nam podoba, czy też nie, musimy spojrzeć prawdzie w oczy i pogodzić się z tym, że ponieważ żyjemy w środowisku multicyklicznym, nasze życie musi być przedmiotem cyklicznych oddziaływań tego środowiska.” – Guy Lyon Playfair, Scott Hill. Ten długi może, pochodzący z „Cykli nieba”, jest w mym odczuciu wyrazem treści a zarazem podsumowaniem panicznego strachu przed rokiem 2012.
Zjawiska przyrodnicze zdają się być potwierdzeniem słuszności tego lęku. Na rok 2012 naukowcy zapowiadają dwukrotne zaćmienie Księżyca i zakrycie tarczy słonecznej przez planetę Wenus. Zanosi się na spektakularny, ciekawy i dość tajemniczy rok. Możemy być świadkami zmiany cyklu, przemiany i odrodzenia, ewolucji wstrząsającej i zarazem doświadczyć czegoś, co powinno uczynić nas lepszymi.
Rok 2012 będzie rokiem wyrównania galaktycznego. Nastąpi ono w dniu 21 grudnia. Oznacza to, że w jednej linii do środka naszej Drogi Mlecznej ustawią się planety: Marsa, Jowisza, Merkurego, Wenus, Uranu i Neptuna. Staniemy się świadkami spektaklu fizyczno-duchowego i być może usłyszymy muzykę sfer niebieskich. Ona już gra, choć informacje o niej spychane są do straszących i chwilowych newsów – trzęsienie ziemi, topnienie lodowców, tajfuny, burze, wybrzuszenie równika kuli ziemskiej o ponad 20 kilometrów itd. Te cyklicznie pojawiające się, oderwane od siebie dane spychane są do nieświadomości. Świadczą one jednak o tym, że przyroda trwa w nieustannym ruchu.
Przepowiednie na 2012 atakują nas, straszą, poruszają nami. Gdzieś podskórnie wyczuwamy „efekt motyla”. Z historii wiemy o wielkich „strząśnięciach” ziemi z meteorytami, o wyginięciu mamutów, dinozaurów i wielkich cywilizacjach, które musiały skończyć się tak, jak się zaczęły, podlegając prawu wielkiego cyklu. Ziemia powie: „widziałeś mnie nagą i widziałeś moje łzy, widziałeś moją rozpacz i widziałeś rozkosz”. A my zobaczymy że stoimy o krok od wejścia do ziemi obiecanej. W miejscu, w którym umiera Mojżesz, symbol dawnego porządku. Narodzi się nowy, lepszy świat. Będzie to nasz świat i wtedy zrozumiemy, jak dobrze być człowiekiem.
Wiedza, którą daje nam fizyka kwantowa, teorie strun, brany i wieloświaty nie może pójść na manowce, choćby były to cudowne manowce. Jesteśmy dziećmi wszechświata w rozumieniu Hoimara von Ditfurtha i potomkami Odyseusza, wiecznego wędrowca tyle tylko, że my podróżujemy wraz naszą matką - Gają.
Patrząc na to z perspektywy czasu, widzę w tym odżywcze tętno, bijące we wszechświecie dla nas. Z tego co wiemy, skutki przebiegunowania ziemskiego pola magnetycznego stawały się przyczynkiem zmian i ewolucji, a nie końcem świata w sensie propagowanym przez „małe media”.
Teoria Wegenera, czyli teoria dryfujących lądów, pokazała nam, że nasza Pangea jest organizmem żywym i wrażliwym, organizmem podlegającym starzeniu się – jak my sami. Matka przyroda po prostu wykorzystuje zasadę gier modelowych do egzaminu, czy jak kto woli, sprawdzenia przydatności nowych struktur i funkcji przed wprowadzeniem do realnego świata. To ciągły nieustanny cykl przemian.
Analizując kalendarz Majów i inne przepowiednie zbudowano kilka filmów z dość durnym scenariuszem, które tylko zaśmiecają nasze umysły. Oto jak koniec świata może stać czystą konsumpcyjną strawą dla ducha - opartą na strachu. Przyrządzoną wyłącznie dla korzyści i czerpania zysku.
Data 21 grudnia 2012 roku nazwana przeze mnie „tańcem 6-ciu planet” jest według długiej rachuby Kalendarza Majów liczbą 13.0.0.0.0. 4 ahau 3 kankin i nic więcej. Datą zamykającą właśnie cykl 1872000 dni, który rozpoczął się w 8239 p.n.e. jako cykl poprzedni. Bieżący cykl skończy się właśnie po dacie 21 grudnia 2012. Podchodząc zaś do tematu bardziej proroczo, korzystając z Księgi Przysłów czyli Meszalim 12,21: Nie spotka zło żyjących uczciwie, ale u grzesznych pełno nieszczęścia. Co to dla nas znaczy?
koko - Przemiana
2011-08-08 20:48:49
Świat istnieje dzięki nieustannej przemianie. Trwa on w ruchu... Bo ruch to życie. Na poziomie filozoficznym, duchowym, uniwersalnym, cywilizacyjnym to wielka i piękna tajemnica. Na poziomie ludzkim to tragiczna dramaturgia, w której jednostka jest pionkiem. Obdarzonym świadomością, ale jednak zwykłym pionkiem... Co przyniesie ludzkości epokowa, kosmiczna przemiana naturalnego stanu naszej rzeczywistości...? Kiedy nastąpi i jak będzie przebiegać? Czy to już się dzieje? Ziemia zwiększa swą aktywność. A człowiek i mrówka w obliczu tych niewidzialnych oddziaływań znaczą niemal tyle samo. Nawet kto wie, czy stawonogi nie mają nad nami przewagi...
Metanoia - Wędrówka czy podróż?
2011-08-09 20:56:06
Rozważania na temat różnicy pomiędzy podróżą a wędrówką prowadzi P. Hertz [w:] P. Hertz, O podróży i wędrówce, [w:] Rozmowy na koniec wieku, Znak, Kraków, 1997, s. 217-228. Zdaniem P. Hertz’a: „Podróżując, opuszczamy jedno miejsce, by przybyć do drugiego i tym rzecz się kończy. Wędrówka natomiast bliższa jest pielgrzymki, co oznacza, że poruszając się po wybranym obszarze do czegoś dążymy, szukamy czegoś, aby zaspokoić marzenie lub pragnienie, głód serca i umysłu”, P. Hertz, op. cit., s. 217.
Metanoia - \"Bo ruch to życie\"...
2011-08-09 21:06:26
@koko - ruch to życie, ruch to taniec, życie to teatr tańca...:)
http://www.youtube.com/watch?v=LGKzXUWAjnI&feature=related
Pszczoła, co krąży nad kwiatem nasturcji, - Innego końca świata nie będzie
2011-08-10 09:06:34
Przypomina się wiersz. Wiersz Cz. Miłosza "Koniec świata".
"Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie."
Jaaqob - Jeśli koniec ma nastąpić..
2011-08-10 19:17:37
Wszelkie wypowiedzi na temat końca świata budzą duże kontrowersje, podobnie jak wywody na temat jego początku.
Czy wszystko co ma początek musi mieć koniec? Jeśli tak, to oznacza (zakładając, że był początek), że koniec będzie - tylko kiedy? I tutaj temat jest dość obszerny, bo ile to już razy przepowiadano zagładę świata?
No tak, tym razem, rzeczywiście w roku 2012
będziemy świadkami różnych ciekawych zjawisk, ale czy doprowadzą one
do końca?
Co możemy zrobić?
Możemy panikować, budować schrony i czekać do 21 grudnia 2012.
A może po prostu żyć jak do tej pory? Żyć normalnie, nie bać się swoich decyzji i walczyć o to co dla nas ważne. Jeśli koniec ma nastąpić, to nic nie zrobimy!
Także mamy jeszcze trochę czasu (tak zakładam), polecam go dobrze wykorzystać:)
!Tak. Wszystko wokół nas ulega zmianom, większym i mniejszym,może teraz czeka nas po prostu ta większa?
koko - koniec nie istnieje
2011-08-10 20:08:50
A jeśli świat to Uroboros, pożerający własny ogon? Nic się nie kończy i nic się nie zaczyna. A ruch staje się czymś pozornym. Sam akt konsumpcji jest ważny - istnienia jako takiego.
Ryk lwa - Zmiana a przemiana
2011-08-10 21:57:36
K. Wilber w "Eksplozji świadomości" pisze mniej więcej tak: przemiana (transformacja) jest rodzajem wertykalnego przemieszczania się, albo nawet mutacji struktur świadomości, podczas gdy przeminana (translacja) jest prostym, horyzontalnym ruchem wewnątrz danej struktury. Zmiana to przekształcenie struktury powierzchniowej, a transformacja to przemiana struktury głębokiej.
ag - ja tylko
2011-08-11 20:54:27
Ja tylko napisałem o cykliczności kosmosu i świata, jak napisał Laozi- \"ten kto naprawdę umie wędrować - obywa się bez traktów i śladów na drodze\" więc wszystko przed wami. Przyjdzie wiosna trawa sama urośnie. A Uroboros cóż, to tylko połączenie makro i mikrokosmosu.
Od 6 sierpnia nasze Słonko stało się bardzo aktywne , śle nam burze magnetyczne, po prostu działa zgodnie ze swą naturą jak my ludzie. Razem szukamy rozwiązań w ewolucji.
AG - 29.06.3123 r. p.n.e. Sodoma i Gomora koniec tamtego świata.
2011-09-06 17:36:30
Księga Rodzaju. 24. „A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana (z nieba). „25.” I tak zniszczył te miasta oraz cała okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność.”
Gdy w XIX wieku archeolog Henry Layard odkopał w Niniwie w ruinach biblioteki pałacu królewskiego małą tabliczkę zwaną „Planisphere" (nr K8538, British Muzeum) nikt
nie wiedział co ona oznacza. Można powiedzieć, że zapomniano o niej na ponad 150 lat. Dziś wiemy, że powstała około 700 r. p.n.e. Wiemy, że jest kopią jeszcze starszych zapisków. Wiemy, że jest dokładną mapą nieba sporządzona przez jakiegoś sumeryjskiego astronoma.
Astronomowie współcześni - Bond i Hempsell - przenieśli dane z tabliczki do komputera i zobaczyli niebo sprzed pięciu tysięcy lat, niebo pokazujące tor asteroidy typu Aten. Połowa tabliczki ukazywała pozycje planet, druga połowa ukazywała ruch a raczej tor kolizyjny asteroidy z ziemią. Śledząc trajektorię lotu wyznaczyli miejsce, gdzie uderzyła w ziemię. Owego dnia, 29 czerwca 3123 r. p.n.e., zderzyła się w pobliżu Längenfeld na terytorium Austrii.
Zderzenie było tak wielkie, że ułamki odbite i wyniesione w górę spadły na Sodomę i Gomorę jako „deszcz siarki i ognia” a temperatura wyniosła 200 stopni, wszystko zostało zniszczone. Tam, gdzie była żyzna roślinność świat zmienił się w pustynię, tropiki zamieniły się i zostały przykryte lodowcem.
Koniec jednego świata narodziny nowego. Wielki cykl przemian czy tylko powolne odczytywanie historii naszej planety?
Adam Piętak - Prawda zagłuszona hałasem tłumu.
2012-01-06 13:36:55
Moje stanowisko względem terminu „końca świata” pozostawiam w sferze czysto sceptycznej, a może bardziej trafnie – agnostycznej. Powiem tak, moja wyobraźnia nie jest jeszcze na tyle rozwinięta by móc wyobrazić sobie to zjawisko. Patrząc na otaczającą nasz rzeczywistość nie potrafię dostrzec wyraźnych wskaźników świadczących o zbliżającym się armagedonie. Tsunami, trzęsienia Ziemi, kataklizmy. Były to i są to nadal atrybuty towarzyszące naszemu
życiu na Ziemi, bez względu czy działo się to wczoraj czy x lat temu. Może miałbym pewne obawy względem tej „hucznie rozprowadzanej informacji” gdybym otrzymał ją w zupełnie innej formie. Mniej spektakularnej. Młody człowiek XXI wieku uświadamia sobie w pewnym momencie, że to, w co chce wierzyć, a w co nie, co uznawać za prawdę, a co mieszać z błotem, leży wyłącznie w jego gestii i dopóki sam nie weźmie sprawy w swoje ręce i nie zacznie wykazywać się większą dociekliwością – przepadnie w otchłani bzdur kreowanych przez media.
Maciej Najbar -
2012-01-12 22:36:12
Jak wiele innych wydarzeń także to zostało potraktowane jako rzecz na której można zarobić, około 2 lata temu został nakręcony film katastroficzny oparty na dacie 21.12.2012, który cieszył się dużym powodzeniem i przyniósł ogromne zyski. Moim zdaniem podczas tego roku będziemy jedynie światkiem kilku nietypowych zjawisk, które nie koniecznie musza być opłakane z skutkach dla ludzkości.